Korsyka mozolnie: GR20 – część południowa. Relacja.

Po pięknym koszmarze północnego etapu GR20 przyszła pora na część południową. Będzie łatwiej, mniej mozolnie – mówili. Czy mieli rację? Zapraszam na relację z siedmiu dni wędrówki z wielkim finałem w Conca!

Czytaj dalej „Korsyka mozolnie: GR20 – część południowa. Relacja.”

Korsyka mozolnie: GR20 – część północna (2/2). Relacja.

GR20 Nord nie odpuszcza! Przetrwaliście cztery pierwsze dni na szlaku? Gratulacje, ale do mety w Vizzavonie jeszcze kawał drogi! Zapraszam na drugą część relacji z przejścia północnego odcinka szlaku GR20. Poczujcie ten mozół w kościach!

Czytaj dalej „Korsyka mozolnie: GR20 – część północna (2/2). Relacja.”

Korsyka mozolnie: GR20 – część północna (1/2). Relacja.

Przeżyjmy to jeszcze raz! Zapraszam na pierwszą część relacji z północnego odcinka GR20. Cztery pierwsze dni na szlaku to prawdziwie mocne otwarcie. Tutaj czeka na Was wszystko to, co najlepsze – długie, mozolne wejścia i potworne zejścia, ostre granie i eksponowane ścieżki. GR20 sprawdzi Was i przetestuje, a jeśli zdacie ten niełatwy egzamin, przepuści dalej. To co, spróbujemy?

Czytaj dalej „Korsyka mozolnie: GR20 – część północna (1/2). Relacja.”

Korsyka: GR20 – informacje praktyczne

Załóżmy, że marzycie o tym, żeby się porządnie sponiewierać. Chcecie brudu, potu i łez, czekacie na zew mozołu, przygodę życia, w trakcie której będziecie żałować, że nie wybraliście jednak all inclusive na Malediwach. Mam dobrą wiadomość! Korsykański szlak GR20 spełni wszystkie wasze perwersyjne fantazje o mozołach, a ten wpis dostarczy – mam nadzieję – wielu praktycznych informacji przydatnych przy planowaniu przejścia tej trasy. Zatem czytajcie i ruszajcie w drogę, niech mozół będzie z wami!

Czytaj dalej „Korsyka: GR20 – informacje praktyczne”

Kazachski trójpak, czyli Kanion Szaryński, jeziora Kolsai i Kaindy

Ostateczna decyzja o wyjeździe do Kazachstanu zapadła niedługo po tym, kiedy zobaczyłam w internecie zdjęcia Kanionu Szaryńskiego. Krótki przegląd internetów pod kątem innych kazachskich atrakcji wykazał, że zapuszczając się w tamte rejony, koniecznie trzeba odwiedzić też jeziora Kaindy i Kolsai. Zapraszam do wspólnego mozołu w pięknym zakątku świata!

Czytaj dalej „Kazachski trójpak, czyli Kanion Szaryński, jeziora Kolsai i Kaindy”

Dziki zachód Kazachstanu, czyli Park Narodowy Altyn Emel

Jeśli przyszłoby wam kiedyś do głowy nakręcić western w Kazachstanie, jedźcie  do Parku Narodowego Altyn Emel. Leżące na terenie parku wzgórza Aktau powitają Was krajobrazami rodem z dzikiego zachodu, a jeśli dopisze Wam szczęście, to może nawet usłyszycie, jak śpiewa Śpiewająca Wydma. Zapraszam do odwiedzenia absolutnie wyjątkowego kawałka kazachskiej ziemi!

Czytaj dalej „Dziki zachód Kazachstanu, czyli Park Narodowy Altyn Emel”

Kazachstan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!

Miesiąc to całkiem dużo czasu, ale nie w przypadku Kazachstanu. Pamiętajmy, że to olbrzymi kraj, dziewiąty pod względem powierzchni na świecie. Trzeba było więc dokonać solidnej selekcji. Plan był taki, że tak jak większość turystów, skupimy się przede wszystkim na części południowo – wschodniej. Rozważałyśmy także wizytę w Kirgistanie, ale uznałyśmy, że ten kraj zasługuje na dużo więcej niż tylko krótkie odwiedziny, dlatego zostałyśmy po kazachskiej stronie granicy.

Czytaj dalej „Kazachstan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!”

Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 2: Jaworzyna Krynicka – Wołosate

Druga (i ostatnia) część relacji z przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego poleca się do przeczytania! Tym razem czekają na Was perfidne pagórki Beskidu Niskiego (najpodlejszego z Beskidów), dwie burze, bieszczadzkie połoniny i to co zawsze: kryzysy, ulewy i błota! Zapraszam na wspólny spacer do czerwonej kropki w Wołosatem!

Czytaj dalej „Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 2: Jaworzyna Krynicka – Wołosate”

Zew mozołu, czyli jak przejść Główny Szlak Beskidzki bez wspomagania się kondycją

Jeśli któregoś dnia na ulicy zaczepi Was człowiek i rzuci: ej, chodź ze mną na Główny Szlak Beskidzki, będzie fajnie! – nie wierzcie mu. Jeśli natomiast powie: będzie mozół, będzie ciężko, będziesz umierał – idźcie z nim, gość wie, co mówi! Zapraszam na szlak, na którym można upodlić się jak mało gdzie! O tym, jak przygotowywałam się do tego szacownego mozołu, ile razy dziennie umierałam, o kryzysach i przypływach mocy, szczytach przynoszących chwałę i tych budujących charakter przeczytacie poniżej!

Czytaj dalej „Zew mozołu, czyli jak przejść Główny Szlak Beskidzki bez wspomagania się kondycją”

Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę

W Skopje spędziłyśmy w sumie tylko jeden dzień, ale to miasto, które daje się zapamiętać. Oj, zdecydowanie tak. Nie wiem, ile pomników przypada statystycznie na jednego mieszkańca Skopje, ale obstawiam, że nie ma drugiej takiej europejskiej stolicy, tak wdzięcznie „udekorowanej” monstrualnymi posągami. Jeśli niestraszny Wam gigantyczny Aleksander Macedoński na koniu, zapraszam na chwilę do stolicy Macedonii. Tak, właśnie na chwilę, bo tak na dłużej to chyba jednak nie.

Czytaj dalej „Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę”