Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – informacje (nie)praktyczne

ardeny-szukamy-gor

Jeśli myśleliście, że przeprowadzka do nizinnej Belgii zwolni mnie z obowiązku uskuteczniania musu mozołu, to byliście w błędzie. Przecież nawet najbardziej płaski kraj musi mieć jakiś najwyższy punkt. W przypadku Belgii jest to Signal de Botrange, całe 694 m.n.p.m. do zdobycia! Poskromiłyśmy tego olbrzyma, przedeptałyśmy 80 kilometrów ardeńskich ścieżek, wytaplałyśmy się nieco w błocie i pobłądziłyśmy w lasach. Ach, i spaliłam sobie nos, bo kto to widział, żeby w Belgii świeciło słońce?! W tym wpisie postaram się przekazać najważniejsze informacje (nie)praktyczne dotyczące naszego wyjazdu w Ardeny. Relacja z trekkingu pojawi się w następnym wpisie.

Czytaj dalej „Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – informacje (nie)praktyczne”

Belgia: zimowa ofensywa w Ardenach

lodowiskoMożecie się śmiać i mówić, że w Belgii nie ma gór. Możecie się także ironicznie uśmiechać pod nosem, kiedy piszę o pionierskiej, polskiej, zimowej ekspedycji. Możecie nawet zaśmiewać się do rozpuku, czytając, że w trakcie naszej wyrypy osiągnęłyśmy oszałamiającą wysokość 365 m.n.p.m. Prawda jest jednak taka, że nigdy, w żadnych górach, nie zgubiłam się tak bardzo, jak w Ardenach. Wnioski są dwa: nigdy nie lekceważ przeciwnika i zawsze miej przy sobie latarkę. Zapraszam w góry!

Czytaj dalej „Belgia: zimowa ofensywa w Ardenach”

Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy

do-zmn_mont-chetif

Tej góry w ogóle nie było w planie, ale jej zuchwałość sprawiła, że nie mogłyśmy przejść obok niej obojętnie. Przyjechałyśmy do Courmayeur odwiedzić Mont Blanca, a tymczasem okazało się, że Mont Blanca nie widać, bo zasłania go Mont Chétif. Nie potrzebowałyśmy lepszej zachęty, żeby wdrapać się na na ten szczyt. W nagrodę otrzymałyśmy piękną panoramę całego masywu. Drogi Mont Chétifie, stwierdzam, że sporo zyskujesz przy bliższym poznaniu.

Czytaj dalej „Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy”

Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca

_images_do_zmn_mont_blanc1

Już pierwszego dnia naszego trekkingu padło pytanie: no dobrze, ale gdzie jest ten cały Mont Blanc? Z pomocą uczynnych (i zorientowanych) turystów udało nam się go namierzyć na horyzoncie. Dwa pierwsze dni wyjazdu poświęciłyśmy na dyskretną obserwację wielkiej Białej Góry z różnych miejscowości i perspektyw, ale trzeciego dnia postanowiłyśmy w końcu złożyć mu wizytę. Oczywiście jedynie w takim zakresie, w jakim człowiek, który o rakach i czekanach czytał tylko w książkach, może zbliżyć się do takiej górki. A więc, drogi Mont Blancu, jedziemy do ciebie kolejką!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca”

Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii

_images_do_mniejsz_kozice1

Po raz pierwszy zdanie: „Jedźmy w Alpy” padło w listopadzie 2015 r., tak to przynajmniej zapamiętałyśmy. Zaczynała się straszna zima, o 16.00 zapadała noc polarna. To najlepsze warunki do planowania przyszłorocznych wyjazdów. Nie wiedziałyśmy jeszcze gdzie ani jak, ale byłyśmy pewne, że pojedziemy. Dolinę Aosty wymyśliła Monika, ja przecież mogę jechać wszędzie. No i pojechałyśmy, bo w kwestii wyjazdów nigdy nie rzucamy słów na wiatr!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii”

Gruzja: Kazbegi z widokiem na Kazbek

_images_do_pomniejszenia1

Na deser zostawiłam sobie wpis o gruzińskiej ikonie – klasztorze Cminda Sameba, położonym u stóp Kazbeku. Góra była dla nas wyjątkowo łaskawa i nie schowała się za chmurami, co oczywiście wykorzystałam, robiąc jakieś pół miliona zdjęć. Zapraszam do Kazbegi, małej mieściny z widokiem na wielką górę!

Czytaj dalej „Gruzja: Kazbegi z widokiem na Kazbek”