Rzuć wszystko i jedź w Wogezy! Przynajmniej na chwilę.

Wogezy to niewielkie, niewysokie pasmo górskie położone we wschodniej Francji – mniej więcej tyle wiedziałam, kiedy przyjechałam tu na ponad dwumiesięczny pobyt. Spodziewałam się łagodnych, zielonych pagórków, a dostałam znacznie więcej – Wogezy zdecydowanie zaskoczyły mnie swoją różnorodnością. Zapraszam na przechadzkę po malowniczych, francuskich ścieżkach, które nieraz pozbawią tchu – czasem z powodu ostrego podejścia, częściej – z zachwytu.

Czytaj dalej „Rzuć wszystko i jedź w Wogezy! Przynajmniej na chwilę.”

Wszystkie szczeble Drabiny Wałbrzyskiej

Słyszeliście kiedyś o Drabinie Wałbrzyskiej? To szlak poprowadzony w Górach Wałbrzyskich i Kamiennych, liczący ponad 73 kilometry, zataczający mozolną pętlę w trakcie której pokonacie ponad 3500 m. zejść i podejść. Samo spojrzenie na profil trasy jest bolesne. Szlak przeszłyśmy w marcu 2021 roku – zapraszam więc na wspólny spacer!

Czytaj dalej „Wszystkie szczeble Drabiny Wałbrzyskiej”

Główny Szlak Sudecki – zachwyt ukryty pod warstwą asfaltu

Chodźcie poczytać, jak Mus Mozołu przeprasza Sudety. A właściwie nie całe Sudety, tylko Główny Szlak Sudecki, poprowadzony przez kilka sudeckich pasm po naszej stronie granicy. Gwoli ścisłości – ja ten GSS przepraszam, ale tylko tak trochę, bo swoje i tak wiem – ten asfalt jest niewybaczalny! Zapraszam do lektury mojej mozolnej rozprawy z Głównym Szlakiem Sudeckim. Zacznijmy od czerwonej kropki w Świeradowie-Zdroju…

Czytaj dalej „Główny Szlak Sudecki – zachwyt ukryty pod warstwą asfaltu”

Andora: kronika zachwytów (2)

Po kilku miesiącach od wyjazdu do Andory, siedząc w Warszawie i słuchając deszczu padającego za oknem, postanowiłam w końcu zebrać do kupy wszystkie andorskie zachwyty i umieścić je na blogu – ku potomności, bym nigdy nie zapomniała, jak piękna jest Andora! Zapraszam na drugą część kroniki zachwytów!

Czytaj dalej „Andora: kronika zachwytów (2)”

Andora: kronika zachwytów (część 1)

Przed wyjazdem do Andory wiedziałam o niej mniej więcej tyle, że istnieje i są tam góry. Uznałam, że to wystarczy. Nasz wyjazd do Andory zawdzięczamy koronawirusowi. Decyzję, że jedziemy akurat tam, podjęliśmy w sumie w ostatniej chwili, dość spontanicznie, po tym jak porzuciliśmy złudzenia, że uda się w tym roku zajrzeć w wymarzone Himalaje. Okazało się, że powodów do ochów i achów w Andorze nie brakuje! Zapraszam na przegląd moich prywatnych zachwytów!

Czytaj dalej „Andora: kronika zachwytów (część 1)”

Szczyty mozołu: gdzie iść, żeby się sponiewierać

Skoro śledzicie Mus Mozołu i czytacie ten wpis, to prawdopodobnie jesteśmy zgodni co do jednego: po górach nie chodzi się dla przyjemności. Po górach chodzi się po to, żeby się upodlić! Za ciężki plecak, za strome zbocze, palące słońce albo porządna ulewa, koniecznie gruba warstwa świeżego błotka, zadyszka i zakwasy – oto warunki idealne do zdobywania szczytów w stylu mozolnym! A gdzie sponiewieracie się najpiękniej? Zapraszam do lektury wpisu!

Czytaj dalej „Szczyty mozołu: gdzie iść, żeby się sponiewierać”

Kirgistan: trekking z Jergalanu do Ałtyn-Araszanu

Do Kirgistanu przyjechaliśmy dla gór. Choć spędziliśmy w tym kraju miesiąc i widzieliśmy wiele pięknych miejsc, to jednak gwoździem programu miał być (i był!) trekking w górach Tien-Szan, w okolicy jeziora Issyk-Kul. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale tego, co najważniejsze – czyli mozołu i zachwytów – nie zabrakło. O naszej kirgiskiej, górskiej przygodzie przeczytacie poniżej.

Czytaj dalej „Kirgistan: trekking z Jergalanu do Ałtyn-Araszanu”

Kirgistan: konno pod Pik Lenina. No, prawie.

Początkowo oględziny Piku Lenina w ogóle nie znalazły się w naszym planie zwiedzania Kirgistanu. Mimo, że mieliśmy aż miesiąc na mozoły w tym kraju, woleliśmy skupić się tylko na jego północnej części. Niestety popełniłam jednak strategiczny błąd – wpisałam w wyszukiwarce frazę „Pik Lenin base camp trekking”, popatrzyłam na zdjęcia i nasz los został przesądzony. Musimy tam jechać!

Czytaj dalej „Kirgistan: konno pod Pik Lenina. No, prawie.”

Kirgistan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!

Oto pierwszy wpis dotyczący naszego pięknego, kirgiskiego mozołu. Na początek przygotowałam krótki, nieco powierzchowny rozkład jazdy – dzięki niemu będziecie mogli zobaczyć, jak rozplanowaliśmy miesięczny pobyt w Kirgistanie. Z czasem pojawią się szczegółowe opisy kolejnych etapów wyjazdu. Naszą przygodę rozpoczęliśmy 6 sierpnia 2019 roku na lotnisku w Warszawie, a zakończyliśmy 5 września, również na Okęciu. Co działo się pomiędzy…?

Czytaj dalej „Kirgistan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!”

Recenzja butów Chiruca: Telma GTX

Bez dobrych butów nie ma mowy o udanym mozole! Dziś zapraszam Was do lektury recenzji butów marki Chiruca, w których wraz z Markiem przemierzaliśmy nasze tegoroczne mozolne szlaki. Buty trafiły do nas, gdyż zostaliśmy lauretami konkursu Chiruca Expedition – także dzięki Waszym głosom! Na pierwszy ogień idzie model damski – Telma GTX. No, to pogadajmy o butach!

Czytaj dalej „Recenzja butów Chiruca: Telma GTX”