Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka

W kategorii francuskich wybrzeży najbardziej znane jest chyba to Lazurowe, z Niceą i Cannes. Okazuje się jednak, że i północne krańce Francji nie rozczarowują. Zapraszam na Opalowe Wybrzeże, wietrzny skrawek lądu nad Morzem Północnym, gdzie podziwiać można niebrzydkie klify, a przy odrobinie szczęścia uda się ujrzeć i urwisty brzeg Anglii. W pakiecie dorzucam także wizytę w Dunkierce, spacer po okolicznych wydmach i gubienie się między bunkrami z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej „Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka”

Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę

W Skopje spędziłyśmy w sumie tylko jeden dzień, ale to miasto, które daje się zapamiętać. Oj, zdecydowanie tak. Nie wiem, ile pomników przypada statystycznie na jednego mieszkańca Skopje, ale obstawiam, że nie ma drugiej takiej europejskiej stolicy, tak wdzięcznie „udekorowanej” monstrualnymi posągami. Jeśli niestraszny Wam gigantyczny Aleksander Macedoński na koniu, zapraszam na chwilę do stolicy Macedonii. Tak, właśnie na chwilę, bo tak na dłużej to chyba jednak nie.

Czytaj dalej „Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę”

2017: przegląd chaotycznych myśli i przygotowania do #RokMozołu 2018

Zapraszam na krótki przegląd chaotycznych myśli podsumowujących miniony rok, który zaczęłam w Brukseli i nieoczekiwanie tam też zakończyłam, szykując się do #RokMozołu 2018. Mam trudne do wytłumaczenia przeczucie, że rok 2018 będzie dla mnie w jakiś sposób przełomowy. Cieszy mnie to, że nie mam najmniejszego pojęcia, gdzie będę mieszkać i co będę robić za rok o tej porze. Pewne jest jedno – mozół nie opuści mnie nawet na chwilę 😉

Czytaj dalej „2017: przegląd chaotycznych myśli i przygotowania do #RokMozołu 2018”

Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje

Gdzie macedoński diabeł mówi dobranoc? Jak wygląda Europa w ruinie? Czy postapokaliptyczne plaże naprawdę istnieją? Bardzo nurtowały nas te pytania, dlatego udałyśmy się na dworzec autobusowy w Ochrydzie i poprosiłyśmy o bilet do jakiejkolwiek miejscowości w okolicy jeziora Prespa. W ten sposób dotarłyśmy do opustoszałego Resen, równie opustoszałego Oteševa i (niespodzianka!) wyjątkowo opustoszałego Stenje. Wniosek? Opustoszałe miejsca są fajne.

Czytaj dalej „Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje”

Belgia w ruinie: opuszczone miasto Doel i resztki zamku Miranda

Po roku mieszkania w Belgii odwiedziłam już większość miejsc, które według mojego przewodnika powinnam bezwzględnie zobaczyć. Przyszła więc pora na miejsca, o których standardowe przewodniki milczą. Wszelkiej maści ruiny i opuszczone miejsca zawsze znajdują się w sferze moich mozolnych zainteresowań, dlatego z radością zajrzałam do Doel, wyludnionego miasteczka oraz odwiedziłam ruiny wspaniałego zamku Miranda. Było sporo gruzu, dużo błota, trochę deszczu i jeden martwy dzik. Mozół jak zawsze w formie!

Czytaj dalej „Belgia w ruinie: opuszczone miasto Doel i resztki zamku Miranda”

Tatry: wybuchowy mozół na Granatach

Dobrze pamiętam, jak się zarzekałam, że moja noga na Orlej Perci nigdy nie postanie, bo stamtąd się spada i w ogóle to trzeba być nienormalnym, żeby chodzić w takie miejsca. Kilka lat później, choć nadal uważam, że łażenie po Orlej wymaga posiadania pewnego potencjału nienormalności, poszłam. Na początek na Granaty, bo mówili, że najłatwiej. Przeżyłam, podobało mi się, chcę więcej!

Czytaj dalej „Tatry: wybuchowy mozół na Granatach”

Macedonia: och, rid! Wszystkie wzgórza Ochrydy

Jezioro Ochrydzkie, jedno z najstarszych na świecie, jest czołową atrakcją Macedonii. Przeczuwałyśmy, że mozół na Korabie i w okolicach będzie nas kosztował trochę sił, dlatego też zaplanowałyśmy regenerację w Ochrydzie. I był to strzał w dziesiątkę – miasto zachwyca piękną starówką i zabytkowymi cerkwiami, a rejs po przejrzystych wodach jeziora przyniósł ukojenie po górskim mozole. Zapraszam po kilka (a nawet trochę więcej) promieni macedońskiego słońca!

Czytaj dalej „Macedonia: och, rid! Wszystkie wzgórza Ochrydy”