Koniec Francji, koniec świata, czyli mozół na Mont Saint Michel

To jedno z tych miejsc, o których usłyszałam nie wiem kiedy i nie wiem gdzie, ale od razu stało się zupełnie jasne, że muszę się tam znaleźć. I proszę bardzo – w pewien nieprzyjemny, mglisty i mroźny listopadowy dzień dotarłam do tego malutkiego miasteczka położonego na skalistej wyspie. Mont Saint Michel, jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc we Francji, serdecznie zaprasza! Uwaga! Tym razem, jak zresztą zawsze, bez mozołu się nie obędzie!

Może słyszeliście o niewielkim, choć całkiem uroczym kawałku francuskiej ziemi, który połączony jest z kontynentem jedynie wąską groblą? Mało tego, ta wąska grobla może zostać zalana przez wzbierające wody, bo zatoka Saint Michel to miejsce słynące z rekordowych przypływów i odpływów. Różnica między najniższym a najwyższym stanem poziomu wody może wynosić nawet 15 metrów! No, to kto chętny na spacer?

1
Mont Saint Michel skryty we mgle. Pogoda wyjątkowo mozolna.
Historia Mont Saint Michel

Wszystko zaczęło się od objawienia. W VIII wieku archanioł Michał ukazał się we śnie św. Aubertowi, biskupowi Avranches i uprzejmie poprosił o wybudowanie sanktuarium pod jego wezwaniem. Tak też się stało. Z czasem skromne sanktuarium przerodziło się w okazałe opactwo benedyktyńskie, u stóp którego rozwinęło się miasteczko. W czasie wojny stuletniej otoczone murami miasteczko nie zostało zdobyte mimo długiego oblężenia, stąd Mont Saint Michel ma opinię niezdobytej twierdzy. Podczas rewolucji francuskiej mieściło się tu więzienie. Pomimo niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, zabudowania ocalały bez większych zniszczeń. Dziś opiekę nad Wzgórzem świętego Michała sprawują bracia i siostry z Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

2
I tak właśnie spełniłam swoje kolejne podróżnicze marzenie. Mus Mozołu na Wzgórzu św. Michała.
Spacer po miasteczku

Kiedy już nasyciłam oczy widokiem wzgórza z oddali ze wszystkich możliwych perspektyw i pod wszystkimi kątami, przyszła pora na eksplorację miasteczka. Przygotujcie się na dużą ilość schodów i wąskich uliczek, a także – niestety – dużą liczbę turystów. Nawet w listopadowy, bezdyskusyjnie paskudny dzień było ich tu sporo. Mimo wszystko jestem Mont Saint Michel zachwycona! Nasz spacer zaczęliśmy od przechadzki chodnikiem obronnym biegnącym pomiędzy siedmioma wieżami. Żałujcie, że nie czujecie tego wiatru!

3
Wchodzimy do miasteczka! Czym zaskoczą nas te wąskie uliczki?
4
Francuska flaga powiewająca na murach obronnych nie pozostawia złudzeń – naprawdę mocno wieje!
5
Spacer po murach obronnych.
6
Może i jest okrutnie szaro, ale Mont Saint Michel prezentuje się dobrze i w takich warunkach.

Główną ulicą miasta (choć to naprawdę spore nadużycie) jest uliczka Grande Rue, gdzie znajdziemy mnóstwo kramów i sklepików z pamiątkami. Warto poszukać najmniejszej uliczki w Mont Saint Michel – uliczki Zdradzonych (ruelle des Cocus) – przez którą podobno nie przecisnąłby się ten, komu przyprawiono rogi… Nie wiem, nie dotarłam, nie sprawdzałam… Oczywiście nie brakuje tu także restauracji i kawiarni, w których ceny nie należą jednak do najniższych.

W miasteczku znajdują się cztery muzea, w których można m.in. podziwiać historyczne eksponaty czy czy dowiedzieć się więcej na temat morskich pływów. Na pewno dotrzecie także do kościoła św. Piotra i cmentarza znajdującego się obok. Mnie zaskoczyła duża ilość zieleni skryta za murami – znajdziemy tu małe, zamknięte ogródki (także warzywne), a jeśli dobrze poszukacie, to może uda się znaleźć „cud Mont Saint Michel” – charakterystyczną dla tego miejsca odmianę róży.

7
Jedna z uliczek miasteczka.
8
Cmentarz obok kościoła św. Piotra
9
Wąski przesmyk.
10
Teraz trzeba się wdrapać tam na górę, do opactwa i klasztoru.
11
Słodkości w jednej z knajpek z widokiem na zatokę St Michel.
Opactwo i klasztor

Benedyktyńskie opactwo wznosi się 78 metrów nad ziemią i góruje nad miasteczkiem. Wstęp do opactwa jest płatny i kosztuje 10 euro, ale jeśli ktoś dotarł na ten francuski koniec świata, to zdecydowanie warto dopłacić te kilka euro. Zwiedzanie rozpoczyna się od rozległego tarasu, skąd możemy podziwiać zatokę św. Michała w wersji przypływowej bądź odpływowej (nam trafiła się ta druga opcja). Następnie przechodzimy do dalszych zabudowań opactwa – kościoła z romańskimi nawami i późnogotyckim prezbiterium, mamy także szansę zajrzeć do podziemnych krypt, na których opiera się okazały kościół.

12
Na samej górze, we mgle, majaczy posąg św. Michała. Iglica sięga aż 150 m. ponad poziom morza.
13
Mewa ewidentnie ma focha!

Czeka na nas także perełka XIII – wiecznej architektury – klasztor La Merveille („cud”). Gotycki budynek osadzony jest na północnym zboczu. Spacerujemy więc sobie po urokliwych krużgankach i po rozległych salach, takich jak okazała sala rycerska. Ciekawa jest także dawna „kolejna linowa” – ogromne koło, które służyło do wciągania na górę żywności dla więźniów w czasach, kiedy było tu więzienie.

14
Galeria – miejsce modlitwy i medytacji, a nad nią góruje kościół opacki z wieżą.
15
Dwa rzędy cienkich, granitowych kolumienek w galerii.
16
Widok na zatokę.
17
I znów widok na galerię.
18
Refektarz. Tu mnisi spożywali posiłki.
19
Widok z góry. Tędy wciągano jedzenie dla więźniów, w czasach gdy opactwo zostało zmienione w więzienie.
21
Okazałe zabudowania opactwa i klasztoru w Mont Saint Michel.
Mozół dookoła wyspy

Mimo że błąkanie się po wąskich uliczkach miasteczka i zwiedzanie opactwa bardzo mi się podobało, to jednak najbardziej wyczekiwałam mozołu w błocie. Postanowiliśmy wykorzystać fakt, że akurat był odpływ i obeszliśmy wyspę dookoła, oczywiście upewniając się najpierw, czy w połowie spaceru nie zaskoczy nas przypływ. Obyło się bez dramatycznej ucieczki przed falami, a z czasem mgła i szarości ustąpiły miejsca promieniom słońca. Polecam taki mozolny spacer, choć konieczna jest rozwaga, bo w przeszłości zdarzały się na Mont Saint Michel przypadki utonięcia.

22
Kapliczka w odsłonie mozolnej – szaro i ponuro.
27
I kapliczka w promieniach zachodzącego słońca.
23
Spacer po dnie morza, którego nie ma, bo odpłynęło.
24
Selfie z błotem. Zawsze.
25
W oddali wysepka, do której można dotrzeć na piechotę, jeśli ktoś się nie boi fal…
26
Mont Saint Michel w pełnej krasie.
Informacje praktyczne

mus mały Do Mont Saint Michel najłatwiej dostać się samochodem. Pojazd należy zostawić na jednym z parkingów. Opłatę za parking uiszcza się w automatycznej kasie. Koszt biletu całodobowego to 12 euro.

mus mały Dojście z parkingu do Mont Saint Michel pieszo zajmuje około 45 minut i zecydowanie polecam taki spacer – można do woli delektować się widokiem miasteczka położonego na wzgórzu. Możliwy jest także dojazd komunikacją zbiorową, która kursuje codziennie od godz. 7.30 (przejazd bezpłatny). Jest też możliwość przejażdżki pojazdem konnym (dodatkowo płatne).

mus mały Dojazd do Mont Saint Michel komunikacją miejską również jest możliwy. Z dworca w Pontorson odjeżdża autobus, którego godziny przyjazdów i odjazdów dopasowane są do pociągów.

mus mały Zwiedzanie samego opactwa i klasztoru na szczycie wzgórza jest płatne. Bilet kosztuje 10 euro, w cenie biletu jest możliwość zwiedzania z przewodnikiem. Dostępne są ulotki w języku polskim.

mus mały Jeśli macie ochotę na mozół dookoła opactwa, sprawdźcie godziny przypływu. Tu nie ma żartów – woda potrafi przybierać z naprawdę zadziwiającą prędkością. Godziny pływów można sprawdzić na stronie internetowej bądź zapytać w centrum informacji turystycznej w miasteczku.

mus mały Biuro informacji turystycznej znajduje się na skale w obrębie murów miasteczka, po lewej stronie od wejścia. Można otrzymać darmowy plan miasteczka w języku polskim.

mus mały Przydatne strony internetowe (j. angielski):
strona opactwa: http://www.abbaye-mont-saint-michel.fr/en
strona biura informacji turystycznej Mont Saint Michel: https://www.ot-montsaintmichel.com/index.htm?lang=en

 

 

 

 

 

2 myśli na temat “Koniec Francji, koniec świata, czyli mozół na Mont Saint Michel

Dodaj komentarz