Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy

do-zmn_mont-chetif

Tej góry w ogóle nie było w planie, ale jej zuchwałość sprawiła, że nie mogłyśmy przejść obok niej obojętnie. Przyjechałyśmy do Courmayeur odwiedzić Mont Blanca, a tymczasem okazało się, że Mont Blanca nie widać, bo zasłania go Mont Chétif. Nie potrzebowałyśmy lepszej zachęty, żeby wdrapać się na na ten szczyt. W nagrodę otrzymałyśmy piękną panoramę całego masywu. Drogi Mont Chétifie, stwierdzam, że sporo zyskujesz przy bliższym poznaniu.

Czytaj dalej „Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy”

Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca

_images_do_zmn_mont_blanc1

Już pierwszego dnia naszego trekkingu padło pytanie: no dobrze, ale gdzie jest ten cały Mont Blanc? Z pomocą uczynnych (i zorientowanych) turystów udało nam się go namierzyć na horyzoncie. Dwa pierwsze dni wyjazdu poświęciłyśmy na dyskretną obserwację wielkiej Białej Góry z różnych miejscowości i perspektyw, ale trzeciego dnia postanowiłyśmy w końcu złożyć mu wizytę. Oczywiście jedynie w takim zakresie, w jakim człowiek, który o rakach i czekanach czytał tylko w książkach, może zbliżyć się do takiej górki. A więc, drogi Mont Blancu, jedziemy do ciebie kolejką!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca”

Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii

_images_do_mniejsz_kozice1

Po raz pierwszy zdanie: „Jedźmy w Alpy” padło w listopadzie 2015 r., tak to przynajmniej zapamiętałyśmy. Zaczynała się straszna zima, o 16.00 zapadała noc polarna. To najlepsze warunki do planowania przyszłorocznych wyjazdów. Nie wiedziałyśmy jeszcze gdzie ani jak, ale byłyśmy pewne, że pojedziemy. Dolinę Aosty wymyśliła Monika, ja przecież mogę jechać wszędzie. No i pojechałyśmy, bo w kwestii wyjazdów nigdy nie rzucamy słów na wiatr!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii”

Il treno è cancellato. Ci scusiamo per il disagio.

bologna centrale

Wpis dotyczy wyprawy z grudnia 2014 r. Moja pamięć desperacko stara się być niezawodna, jak dotąd bez skutku. Jest całkiem prawdopodobne, że cała akcja przebiegała inaczej. Być może to wcale nie były Włochy. Kto wie, czy w ogóle była jakaś wyprawa?

Zaczęło się tak, jak się zwykle zaczyna. O, patrz, są tanie bilety do Bolonii. Nie byłyśmy jeszcze w Bolonii. Nie może tak być. Czyli trzeba lecieć. W planie były świąteczne jarmarki, bolońskie choinki i wizyta w Pistoi, uroczym włoskim miasteczku, w którym Eddie Vedder i Pearl Jam szaleli w 2006 r. i już dawno temu obiecałyśmy sobie, że kiedyś tam pojedziemy, gdziekolwiek to jest.

Czytaj dalej „Il treno è cancellato. Ci scusiamo per il disagio.”