O blogu

_images_droga1

Czym jest mus mozołu?

Mus mozołu to wewnętrzny przymus umordowania się. Mus mozołu dopada cię znienacka i każe iść, jechać, lecieć, może nawet płynąć, kto wie. Czasem trzeba pojechać gdzieś w głuszę i wleźć na jakąś górę, innym razem trzeba błąkać się godzinami po tym czy innym mieście, choć słońce pali/mróz strzela/but uwiera.

mog
Beskid Wyspowy, kwiecień 2016

Mus mozołu to inaczej imperatyw znoju. A z imperatywami się nie dyskutuje. Kiedy cię dopadnie, pokornie pakujesz plecak i ruszasz. I nieważne, że znów trzeba wstać o czwartej, że już drugą godzinę szukamy naszej kwatery, że ten upał mnie za chwilę zabije, albo wręcz przeciwnie – mam już odmrożenia trzeciego stopnia. Jest mus – to się jedzie. A tak jakoś jest, że ten mus dopada mnie wyjątkowo często.

ja
Rysy (wierzchołek słowacki), lipiec 2016

Kiedy wracam z wyjazdu, zazwyczaj jestem umęczona jak zwierz. I zazwyczaj mam już pomysł na kolejny wyjazd. Chociaż nie, zazwyczaj kolejny wyjazd mam już starannie zaplanowany. Nie raz i nie dwa w górach zastanawiałam się, po co mi to było i co ja sobie myślałam planując daną trasę. Cóż, to nie ja. To mus mozołu! To potrzeba, żeby się sponiewierać i umordować, wtedy jest najlepiej!

bbbbbb
Mestia (Gruzja), czerwiec 2016

Mus mozołu rzuca mnie w różne zakątki Polski/Europy/Świata (choć nad tym ostatnim jeszcze pracujemy). Często są to góry, które są wymarzoną scenerią dla doświadczenia musu mozołu na własnej skórze 🙂

aaaaaa
W drodze na Wysoką w Pieninach, maj 2014

Zapraszam do śledzenia moich mozolnych zmagań. Zachęcam też do kontaktu mailowego: mus.mozolu@gmail.com.

A na imię mam Agnieszka.

 W drodze nucę:

Tadeusz Nalepa – Pójdziesz tylko z cieniem

Pójdziesz tylko z cieniem z tym jak pies Ci wiernym cieniem
Pójdziesz tylko z sobą z tym Ci jak cień wiernym sobą
Pójdziesz bo iść musisz
Bo Cię los do marszu zmusił

Pójdziesz bo się łudzisz że gdzieś ląd jest dobrych ludzi
Pójdziesz sam
Pójdziesz bo łudzisz się
Pójdziesz sam

Gdy się najesz głodu, głodu i do syta chłodu
Gdy już stracisz wiarę w siły swe i swe zamiary
Wtedy staniesz w progu, spojrzysz na bezkresna drogę

Pójdziesz bo się łudzisz że gdzieś ląd jest szczerych ludzi
Pójdziesz sam
Pójdziesz bo łudzisz się
Pójdziesz sam

Pójdziesz sam
Pójdziesz bo łudzisz się
Pójdziesz sam

Ranne światło, które wlewa się w Twoje oczy
Jest mową pożaru ciała, w którym mieszkasz
Uciekasz czepiając się mulistego dna snu
Lecz zostajesz wypchnięty na powierzchnię
Której równina jest coraz częściej dla Ciebie
Stromym wzniesieniem

4 myśli na temat “O blogu

  1. Rzetelne informacje (a to wcale nie takie powszechne), świetnie napisane (a to już całkiem niepowszechne), ładne zdjęcia. Proszę pisać. Ja też skorzystam. W maju chcę być w Swanetii. W Kazbegi, a właściwie w Stepancminda już byłem. Pięknie… Pozdrawiam.

Dodaj komentarz