Miesiąc w Kazachstanie: ceny, transport, noclegi, język.

Miesiąc spędzony w Kazachstanie to dziesiątki odwiedzonych miejsc, setki zachwytów, przemili Kazachowie, czaj z lemonem i pyszne pierożki, ale to już wiecie z poprzedniego wpisu. Teraz spróbuję przedstawić więcej konkretów: jak dostać się do Kazachstanu, czym i ile zapłacić za czaj, jak zdobyć internet, gdzie spać, jak przemieszczać się po kraju, no i najważniejsze – czy da się to zrobić bez znajomości języka (oczywiście, że tak!). Zapraszam!

Czytaj dalej „Miesiąc w Kazachstanie: ceny, transport, noclegi, język.”

Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 2: Jaworzyna Krynicka – Wołosate

Druga (i ostatnia) część relacji z przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego poleca się do przeczytania! Tym razem czekają na Was perfidne pagórki Beskidu Niskiego (najpodlejszego z Beskidów), dwie burze, bieszczadzkie połoniny i to co zawsze: kryzysy, ulewy i błota! Zapraszam na wspólny spacer do czerwonej kropki w Wołosatem!

Czytaj dalej „Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 2: Jaworzyna Krynicka – Wołosate”

Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 1: Ustroń – Jaworzyna Krynicka

Zapraszam na szczegółowy opis mozołu na Głównym Szlaku Beskidzkim – dzień po dniu, krok po kroku, kryzys po kryzysie. O wszystkich ulewach, ostrych podejściach i niekończących się zejściach, a także o tłustych schroniskowych kotach spotkanych gdzieś między Ustroniem a Jaworzyną Krynicką przeczytacie poniżej!

Czytaj dalej „Główny Szlak Beskidzki w stylu mozolnym, część 1: Ustroń – Jaworzyna Krynicka”

Zew mozołu, czyli jak przejść Główny Szlak Beskidzki bez wspomagania się kondycją

Jeśli któregoś dnia na ulicy zaczepi Was człowiek i rzuci: ej, chodź ze mną na Główny Szlak Beskidzki, będzie fajnie! – nie wierzcie mu. Jeśli natomiast powie: będzie mozół, będzie ciężko, będziesz umierał – idźcie z nim, gość wie, co mówi! Zapraszam na szlak, na którym można upodlić się jak mało gdzie! O tym, jak przygotowywałam się do tego szacownego mozołu, ile razy dziennie umierałam, o kryzysach i przypływach mocy, szczytach przynoszących chwałę i tych budujących charakter przeczytacie poniżej!

Czytaj dalej „Zew mozołu, czyli jak przejść Główny Szlak Beskidzki bez wspomagania się kondycją”

Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.

Zapraszam na pierwszy z serii „kazachskich wpisów”. Dlaczego Kazachstan? Jak to jest zyskać i stracić status gwiazdy? Czy mąż może zostać w Polszy, podczas gdy żona przemierza kazachskie stepy? Ile miseczek czaju z mlekiem można wypić w czasie jednego śniadania? Zapraszam do lektury zbioru luźnych myśli, jakie wpadały mi do głowy w trakcie i po zakończeniu kazachskich mozołów.

Czytaj dalej „Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.”

Sycylia: ciao Etna, mozół wkracza na wulkany!

Zaczęło się od Etny. Miałam wpaść na chwilę na Sycylię tylko po to, żeby wleźć na wulkan. Potem zrobił się z tego dłuższy pobyt i objazd wyspy, ale Etna pozostała priorytetem. Towarzyszyła nam od początku do końca, choć wcale nie była dla nas łaskawa. O mozołach w wulkanicznych wyziewach, kondycji, która kończy się na 2700 m.n.p.m. i księżycowym krajobrazie Etny czytajcie poniżej.

Czytaj dalej „Sycylia: ciao Etna, mozół wkracza na wulkany!”

Sycylia: kulinarny trekking, czyli wejście na Pizzo Carbonara

Kiedy tylko przeczytałam, że drugi najwyższy szczyt Sycylii nazywa się Pizzo Carbonara, cel był jeden: znaleźć i zjeść… wróć! Znaleźć i zdobyć oczywiście! Niecałe 2000 m.n.p.m. carbonary to miły i przyjemny spacerek, bez żadnych większych wyzwań, ale za to z pięknymi widokami. Zapraszam na górsko – kulinarną ucztę w sercu Sycylii!

Czytaj dalej „Sycylia: kulinarny trekking, czyli wejście na Pizzo Carbonara”

Sycylia: prowokacja udana, Monte Cofano zdobyte!

Prowokacja się udała. Sycylijskie Monte Cofano wyrosło prosto z morza i piętrzyło się dumnie, prezentując nam swoją nieprzystępną trójkątną sylwetkę. Podziwialiśmy go z okien samochodu, potem z okolicznych klifów, aż w końcu zapadła decyzja – dosyć tego, nie będzie góra pluła nam w twarz, po prostu tam wejdźmy! O tym, jak daliśmy się sprowokować trójkątnej górze, choć straszyli, że trudno i niebezpiecznie, przeczytacie poniżej.

Czytaj dalej „Sycylia: prowokacja udana, Monte Cofano zdobyte!”

Belgia: Spa bez blichtru, ale z kasynem i torem wyścigowym

Pierwsze w Europie uzdrowisko, pierwsze na świecie kasyno – belgijskie Spa wie, jak się reklamować.  Jeśli nie przekonuje was wizyta w łaźni tureckiej ani kąpiel torfowa, być może chętnie poszperacie wśród staroci na pchlim targu. A jeżeli i to was nie kręci, to zawsze można popatrzeć jak kręcą się samochody na torze wyścigowym Circuit de Spa-Francorchamps. Skryte między ardeńskimi pagórkami Spa serdecznie zaprasza!

Czytaj dalej „Belgia: Spa bez blichtru, ale z kasynem i torem wyścigowym”

Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna

Zimowe zdobycie Korony Beneluksu otworzyło przed nami nowe perspektywy i rozbudziło apetyty na dalszą eksplorację płaskich terenów.  Postanowiliśmy więc od razu iść za ciosem i dalej tworzyć piękną historię zimowej eksploracji Beneluksu. Skoro udało się sięgnąć gwiazd i zdobyć najwyższe wierzchołki Belgii, Holandii i Luksemburga, dlaczego nie podjąć próby sięgnięcia dna i osiągnięcia najniższych punktów tych krajów?

Czytaj dalej „Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna”