Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.

Zapraszam na pierwszy z serii „kazachskich wpisów”. Dlaczego Kazachstan? Jak to jest zyskać i stracić status gwiazdy? Czy mąż może zostać w Polszy, podczas gdy żona przemierza kazachskie stepy? Ile miseczek czaju z mlekiem można wypić w czasie jednego śniadania? Zapraszam do lektury zbioru luźnych myśli, jakie wpadały mi do głowy w trakcie i po zakończeniu kazachskich mozołów.

Czytaj dalej „Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.”

Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna

Zimowe zdobycie Korony Beneluksu otworzyło przed nami nowe perspektywy i rozbudziło apetyty na dalszą eksplorację płaskich terenów.  Postanowiliśmy więc od razu iść za ciosem i dalej tworzyć piękną historię zimowej eksploracji Beneluksu. Skoro udało się sięgnąć gwiazd i zdobyć najwyższe wierzchołki Belgii, Holandii i Luksemburga, dlaczego nie podjąć próby sięgnięcia dna i osiągnięcia najniższych punktów tych krajów?

Czytaj dalej „Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna”

Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka

W kategorii francuskich wybrzeży najbardziej znane jest chyba to Lazurowe, z Niceą i Cannes. Okazuje się jednak, że i północne krańce Francji nie rozczarowują. Zapraszam na Opalowe Wybrzeże, wietrzny skrawek lądu nad Morzem Północnym, gdzie podziwiać można niebrzydkie klify, a przy odrobinie szczęścia uda się ujrzeć i urwisty brzeg Anglii. W pakiecie dorzucam także wizytę w Dunkierce, spacer po okolicznych wydmach i gubienie się między bunkrami z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej „Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka”

Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę

W Skopje spędziłyśmy w sumie tylko jeden dzień, ale to miasto, które daje się zapamiętać. Oj, zdecydowanie tak. Nie wiem, ile pomników przypada statystycznie na jednego mieszkańca Skopje, ale obstawiam, że nie ma drugiej takiej europejskiej stolicy, tak wdzięcznie „udekorowanej” monstrualnymi posągami. Jeśli niestraszny Wam gigantyczny Aleksander Macedoński na koniu, zapraszam na chwilę do stolicy Macedonii. Tak, właśnie na chwilę, bo tak na dłużej to chyba jednak nie.

Czytaj dalej „Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę”

Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje

Gdzie macedoński diabeł mówi dobranoc? Jak wygląda Europa w ruinie? Czy postapokaliptyczne plaże naprawdę istnieją? Bardzo nurtowały nas te pytania, dlatego udałyśmy się na dworzec autobusowy w Ochrydzie i poprosiłyśmy o bilet do jakiejkolwiek miejscowości w okolicy jeziora Prespa. W ten sposób dotarłyśmy do opustoszałego Resen, równie opustoszałego Oteševa i (niespodzianka!) wyjątkowo opustoszałego Stenje. Wniosek? Opustoszałe miejsca są fajne.

Czytaj dalej „Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje”

Belgia w ruinie: opuszczone miasto Doel i resztki zamku Miranda

Po roku mieszkania w Belgii odwiedziłam już większość miejsc, które według mojego przewodnika powinnam bezwzględnie zobaczyć. Przyszła więc pora na miejsca, o których standardowe przewodniki milczą. Wszelkiej maści ruiny i opuszczone miejsca zawsze znajdują się w sferze moich mozolnych zainteresowań, dlatego z radością zajrzałam do Doel, wyludnionego miasteczka oraz odwiedziłam ruiny wspaniałego zamku Miranda. Było sporo gruzu, dużo błota, trochę deszczu i jeden martwy dzik. Mozół jak zawsze w formie!

Czytaj dalej „Belgia w ruinie: opuszczone miasto Doel i resztki zamku Miranda”

Macedonia: och, rid! Wszystkie wzgórza Ochrydy

Jezioro Ochrydzkie, jedno z najstarszych na świecie, jest czołową atrakcją Macedonii. Przeczuwałyśmy, że mozół na Korabie i w okolicach będzie nas kosztował trochę sił, dlatego też zaplanowałyśmy regenerację w Ochrydzie. I był to strzał w dziesiątkę – miasto zachwyca piękną starówką i zabytkowymi cerkwiami, a rejs po przejrzystych wodach jeziora przyniósł ukojenie po górskim mozole. Zapraszam po kilka (a nawet trochę więcej) promieni macedońskiego słońca!

Czytaj dalej „Macedonia: och, rid! Wszystkie wzgórza Ochrydy”

Macedonia: kanion Matka – gorąco polecam!

Przełom sierpnia i września to dobry czas na wędrówki po górach Macedonii – tak mówili Macedończycy, których pytałam na Facebooku. Skopje to jednak nie góry – to miasto położone w kotlinie, na wysokości niewiele ponad 200 m.n.p.m. Nic dziwnego, że stolica Macedonii próbowała nas ugotować. W poszukiwaniu cienia ruszyłyśmy więc do pobliskiego kanionu Matka. Gorąco, naprawdę bardzo gorąco polecam.

Czytaj dalej „Macedonia: kanion Matka – gorąco polecam!”

Belgia: na polach Waterloo

Napoleon skończył się pod Waterloo. W związku z tym, że ja już wkrótce kończę swój wolontariat w Brukseli, postanowiłam wybrać się tam, gdzie kończą wielcy 🙂 🙂 Zgaduję jednak, że jesteśmy w nieco odmiennych nastrojach. Klęska Napoleona pod Waterloo w 1815 roku położyła kres jego imperialistycznym planom. Zapraszam na spacer po polach, które były świadkiem wielkiej batalii mającej wpływ na losy Europy.

Czytaj dalej „Belgia: na polach Waterloo”

Belgia: autostopem do Damme, czyli droga jest celem

Tak jakoś wyszło, że nigdy w życiu nie jechałam autostopem. Nie wiem w sumie dlaczego, bo zawsze podejrzewałam, że to może być fajne. W maju tego roku wreszcie się ogarnęłam i w mieszanej polsko-węgierskiej ekipie ruszyłyśmy w Belgię 🙂 Odwiedziłyśmy Gandawę, Brugię i Damme, ale tym razem (jeszcze bardziej niż zwykle) to droga była celem. To był bardzo pozytywny dzień, bo nie dość, że nikt nas nie porwał ani nie zamordował, to spotykałyśmy samych ciekawych ludzi, którzy chętnie zgarniali nas z pobocza 🙂

Czytaj dalej „Belgia: autostopem do Damme, czyli droga jest celem”