Koniec Francji, koniec świata, czyli mozół na Mont Saint Michel

To jedno z tych miejsc, o których usłyszałam nie wiem kiedy i nie wiem gdzie, ale od razu stało się zupełnie jasne, że muszę się tam znaleźć. I proszę bardzo – w pewien nieprzyjemny, mglisty i mroźny listopadowy dzień dotarłam do tego malutkiego miasteczka położonego na skalistej wyspie. Mont Saint Michel, jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc we Francji, serdecznie zaprasza! Uwaga! Tym razem, jak zresztą zawsze, bez mozołu się nie obędzie!

Czytaj dalej „Koniec Francji, koniec świata, czyli mozół na Mont Saint Michel”

Francja: safari i inne atrakcje Nantes

Nantes to siódme co do wielkości miasto Francji, które oferuje niecodzienne rozrywki. Tutaj możecie stanąć oko w oko z mechanicznym słoniem, a nawet przejechać się na jego grzbiecie, a także sączyć drinki w towarzystwie gigantycznego bociana w barze mieszczącym się na 32. piętrze wieżowca. Mnóstwo zieleni, parki, ogrody, muzea i sąsiedztwo Loary – chyba nie muszę przekonywać, że warto wybrać się na spacer po Nantes!

Czytaj dalej „Francja: safari i inne atrakcje Nantes”

Dziki zachód Kazachstanu, czyli Park Narodowy Altyn Emel

Jeśli przyszłoby wam kiedyś do głowy nakręcić western w Kazachstanie, jedźcie  do Parku Narodowego Altyn Emel. Leżące na terenie parku wzgórza Aktau powitają Was krajobrazami rodem z dzikiego zachodu, a jeśli dopisze Wam szczęście, to może nawet usłyszycie, jak śpiewa Śpiewająca Wydma. Zapraszam do odwiedzenia absolutnie wyjątkowego kawałka kazachskiej ziemi!

Czytaj dalej „Dziki zachód Kazachstanu, czyli Park Narodowy Altyn Emel”

Kazachstan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!

Miesiąc to całkiem dużo czasu, ale nie w przypadku Kazachstanu. Pamiętajmy, że to olbrzymi kraj, dziewiąty pod względem powierzchni na świecie. Trzeba było więc dokonać solidnej selekcji. Plan był taki, że tak jak większość turystów, skupimy się przede wszystkim na części południowo – wschodniej. Rozważałyśmy także wizytę w Kirgistanie, ale uznałyśmy, że ten kraj zasługuje na dużo więcej niż tylko krótkie odwiedziny, dlatego zostałyśmy po kazachskiej stronie granicy.

Czytaj dalej „Kazachstan dzień po dniu, czyli miesiąc mozołu!”

Miesiąc w Kazachstanie: ceny, transport, noclegi, język.

Miesiąc spędzony w Kazachstanie to dziesiątki odwiedzonych miejsc, setki zachwytów, przemili Kazachowie, czaj z lemonem i pyszne pierożki, ale to już wiecie z poprzedniego wpisu. Teraz spróbuję przedstawić więcej konkretów: jak dostać się do Kazachstanu, czym i ile zapłacić za czaj, jak zdobyć internet, gdzie spać, jak przemieszczać się po kraju, no i najważniejsze – czy da się to zrobić bez znajomości języka (oczywiście, że tak!). Zapraszam!

Czytaj dalej „Miesiąc w Kazachstanie: ceny, transport, noclegi, język.”

Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.

Zapraszam na pierwszy z serii „kazachskich wpisów”. Dlaczego Kazachstan? Jak to jest zyskać i stracić status gwiazdy? Czy mąż może zostać w Polszy, podczas gdy żona przemierza kazachskie stepy? Ile miseczek czaju z mlekiem można wypić w czasie jednego śniadania? Zapraszam do lektury zbioru luźnych myśli, jakie wpadały mi do głowy w trakcie i po zakończeniu kazachskich mozołów.

Czytaj dalej „Kazachstan: niepraktycznie, chaotycznie, subiektywnie. Zbiór przypadkowych myśli.”

Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna

Zimowe zdobycie Korony Beneluksu otworzyło przed nami nowe perspektywy i rozbudziło apetyty na dalszą eksplorację płaskich terenów.  Postanowiliśmy więc od razu iść za ciosem i dalej tworzyć piękną historię zimowej eksploracji Beneluksu. Skoro udało się sięgnąć gwiazd i zdobyć najwyższe wierzchołki Belgii, Holandii i Luksemburga, dlaczego nie podjąć próby sięgnięcia dna i osiągnięcia najniższych punktów tych krajów?

Czytaj dalej „Depresje Beneluksu – o tym, jak Mus Mozołu sięgnął dna”

Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka

W kategorii francuskich wybrzeży najbardziej znane jest chyba to Lazurowe, z Niceą i Cannes. Okazuje się jednak, że i północne krańce Francji nie rozczarowują. Zapraszam na Opalowe Wybrzeże, wietrzny skrawek lądu nad Morzem Północnym, gdzie podziwiać można niebrzydkie klify, a przy odrobinie szczęścia uda się ujrzeć i urwisty brzeg Anglii. W pakiecie dorzucam także wizytę w Dunkierce, spacer po okolicznych wydmach i gubienie się między bunkrami z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej „Francja: na dalekiej północy, czyli Opalowe Wybrzeże i Dunkierka”

Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę

W Skopje spędziłyśmy w sumie tylko jeden dzień, ale to miasto, które daje się zapamiętać. Oj, zdecydowanie tak. Nie wiem, ile pomników przypada statystycznie na jednego mieszkańca Skopje, ale obstawiam, że nie ma drugiej takiej europejskiej stolicy, tak wdzięcznie „udekorowanej” monstrualnymi posągami. Jeśli niestraszny Wam gigantyczny Aleksander Macedoński na koniu, zapraszam na chwilę do stolicy Macedonii. Tak, właśnie na chwilę, bo tak na dłużej to chyba jednak nie.

Czytaj dalej „Macedonia: I’m in Skopje, ale tylko na chwilę”

Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje

Gdzie macedoński diabeł mówi dobranoc? Jak wygląda Europa w ruinie? Czy postapokaliptyczne plaże naprawdę istnieją? Bardzo nurtowały nas te pytania, dlatego udałyśmy się na dworzec autobusowy w Ochrydzie i poprosiłyśmy o bilet do jakiejkolwiek miejscowości w okolicy jeziora Prespa. W ten sposób dotarłyśmy do opustoszałego Resen, równie opustoszałego Oteševa i (niespodzianka!) wyjątkowo opustoszałego Stenje. Wniosek? Opustoszałe miejsca są fajne.

Czytaj dalej „Macedonia: tam, gdzie nic nie ma. Resen, Oteševo i Stenje”