Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – relacja

ardeny-relacja

Zapraszam na wiosenny spacer po górach, pagórkach, polach i torfowiskach w belgijskich Ardenach. Nie bójcie się, nie zmęczycie się. Najwyżej trochę się pogubimy w ardeńskich lasach, ale co to za trekking bez choć symbolicznego pobłądzenia. Gotowi?

Czytaj dalej „Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – relacja”

Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – informacje (nie)praktyczne

ardeny-szukamy-gor

Jeśli myśleliście, że przeprowadzka do nizinnej Belgii zwolni mnie z obowiązku uskuteczniania musu mozołu, to byliście w błędzie. Przecież nawet najbardziej płaski kraj musi mieć jakiś najwyższy punkt. W przypadku Belgii jest to Signal de Botrange, całe 694 m.n.p.m. do zdobycia! Poskromiłyśmy tego olbrzyma, przedeptałyśmy 80 kilometrów ardeńskich ścieżek, wytaplałyśmy się nieco w błocie i pobłądziłyśmy w lasach. Ach, i spaliłam sobie nos, bo kto to widział, żeby w Belgii świeciło słońce?! W tym wpisie postaram się przekazać najważniejsze informacje (nie)praktyczne dotyczące naszego wyjazdu w Ardeny. Relacja z trekkingu pojawi się w następnym wpisie.

Czytaj dalej „Belgia: wiosenna ofensywa w Ardenach – informacje (nie)praktyczne”

Francja: co słychać w Amiens?

co-zobaczyc-w-amiens

Amiens to francuskie miasto położone na północy, nad rzeką Sommą, słynące przede wszystkim ze wspaniałej, gotyckiej katedry. Okazuje się jednak, że jest życie poza katedrą! Zapraszam do „wirtualnego” zwiedzania Amiens, bo to miasteczko ma całkiem sporo do zaoferowania!

Czytaj dalej „Francja: co słychać w Amiens?”

Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 2

kawa-i-ciastko

W drugiej części najbardziej chaotycznego i subiektywnego przewodnika po Brukseli, jaki kiedykolwiek powstał, zapraszam Was do Królewskich Galerii św. Huberta, na plac Grand Sablon i do Muzeum Instrumentów Muzycznych. Z góry przepraszam za wszystkie zdjęcia czekoladek, pralinek i innych belgijskich nieprzyzwoitości, w które będzie obfitował ten wpis.

Czytaj dalej „Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 2”

Holandia: Rotterdam – z wizytą u Erazma

rotterdam-male-zdjecie

To nie jest miłe holenderskie miasteczko z klimatycznymi uliczkami, niskimi domkami i wąskimi kanałami. Rotterdam to kawał miasta, w którym znajduje się największy w Europie port, a oprócz portu – cała masa dziwacznych budowli… Tak, architekci trochę tu zaszaleli. Mówią, że to miasto dynamiczne i kosmopolityczne (reszty epitetów nie pamiętam) i tego się trzymajmy, bo to brzmi dużo lepiej niż stwierdzenie, że Rotterdam jest dziwny.

Czytaj dalej „Holandia: Rotterdam – z wizytą u Erazma”

Belgia: zimowa ofensywa w Ardenach

lodowiskoMożecie się śmiać i mówić, że w Belgii nie ma gór. Możecie się także ironicznie uśmiechać pod nosem, kiedy piszę o pionierskiej, polskiej, zimowej ekspedycji. Możecie nawet zaśmiewać się do rozpuku, czytając, że w trakcie naszej wyrypy osiągnęłyśmy oszałamiającą wysokość 365 m.n.p.m. Prawda jest jednak taka, że nigdy, w żadnych górach, nie zgubiłam się tak bardzo, jak w Ardenach. Wnioski są dwa: nigdy nie lekceważ przeciwnika i zawsze miej przy sobie latarkę. Zapraszam w góry!

Czytaj dalej „Belgia: zimowa ofensywa w Ardenach”

Belgia: Charleroi – tylko lotnisko, czy jednak miasto?

_images_char_male1

Charleroi zawsze funkcjonowało w mojej świadomości jako lotnisko – stacja przesiadkowa w drodze do Brukseli. To jedno z tych miast, o istnieniu których dowiedziałam się dzięki tanim liniom lotniczym. Postanowiłam mimo wszystko sprawdzić, czy za terminalem lotniczym kryje się jakieś miasto… Co ustaliłam? Czy Charleroi to jednak miasto czy bardziej lotnisko? Przedstawiam wyniki śledztwa.

Czytaj dalej „Belgia: Charleroi – tylko lotnisko, czy jednak miasto?”

Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 1

park_piecdziesieciolecia_luk_triumfalny

Skoro już mieszkam w Brukseli, całkiem sensowne wydaje się napisanie kilku słów na temat tego miasta. Nie dam rady jednak zrobić tego w jednym wpisie, dlatego proponuję Wam najbardziej chaotyczny i subiektywny przewodnik po Brukseli, jaki kiedykolwiek powstał. W kilku wpisach przedstawię Wam miejsca, które lubię, a także miejsca, których nie lubię, ale wypada tam iść. Kolejność jest przypadkowa, zależna od mojego widzimisię.

Czytaj dalej „Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 1”

Belgia: opuszczony fort w Liège

_images_fort_do_zmn1

Zabieram was dziś do Liège, miasta położonego na wschodzie Belgii. Tym razem słynne 250-metrowe schody przy Montagne de Bueren i świąteczne jarmarki były tylko tłem dla tego, co tak naprawdę chciałyśmy zobaczyć. A chciałyśmy odwiedzić stary, opuszczony fort de la Chartreuse – trochę dziwny, trochę straszny – coś w sam raz na sobotni spacer.

Czytaj dalej „Belgia: opuszczony fort w Liège”

Villers-la-Ville, belgijskie Stonehenge

_images_ruiny_do_zmn3

Belgijskie Stonehenge – kiedy tylko przeczytałam, że jest w Belgii miejsce, które bywa w ten sposób określane, nie miałam wątpliwości, że muszę tam pojechać. Osobiście porównałabym je raczej do rzymskiego Forum Romanum, ale ruina to ruina. Zapraszam do Villers-la-Ville, mieściny, w której nie ma nic poza pozostałościami po opactwie Cystersów. Ale uwierzcie mi, są to ruiny pierwszorzędne!

Czytaj dalej „Villers-la-Ville, belgijskie Stonehenge”