Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 1

park_piecdziesieciolecia_luk_triumfalny

Skoro już mieszkam w Brukseli, całkiem sensowne wydaje się napisanie kilku słów na temat tego miasta. Nie dam rady jednak zrobić tego w jednym wpisie, dlatego proponuję Wam najbardziej chaotyczny i subiektywny przewodnik po Brukseli, jaki kiedykolwiek powstał. W kilku wpisach przedstawię Wam miejsca, które lubię, a także miejsca, których nie lubię, ale wypada tam iść. Kolejność jest przypadkowa, zależna od mojego widzimisię.


ZOBACZ MAPĘ BRUKSELI Z ZAZNACZONYMI MIEJSCAMI

  1.  Parc du Cinquantenaire (Park Pięćdziesięciolecia)

Zacznę od mojego ulubionego brukselskiego parku (a parków mają tu całkiem sporo). To Park Pięćdziesięciolecia, czyli Parc du Cinquantenaire. Sądzę, że dzień, w którym uda mi się wymówić tę nazwę płynnie, bez żadnego zająknięcia, będzie równocześnie dniem, kiedy z pełną powagą będę mogła stwierdzić, że mówię dobrze po francusku. Park znajduje się zaraz obok Dzielnicy Europejskiej, która zalicza się do kategorii „miejsca, których nie lubię, ale wypada tam iść”. Na razie skupmy się jednak na parku.

1

W 1880 r. Belgia obchodziła 50-lecie niepodległości.  Z tej okazji planowana była wielka feta, pokazy armii i tego typu atrakcje. Potrzebna była przestrzeń, aby pomieścić wszystkich świętujących obywateli, więc przygotowano odpowiednio te tereny. Dziś jest tu piękny, duży Park Pięćdziesięciolecia.

47

Ta budowla to wbrew pozorom nie jest Brama Brandenburska. Okazały łuk triumfalny został wybudowany przez architekta Gedeona Bordiau z okazji Wystawy Światowej w 1888 roku. Na szczycie łuku znajduje się pomnik przedstawiający rydwan zaprzęgnięty w cztery konie, a jedna z postaci dzierży w dłoni flagę narodową. Z moich obserwacji wynika, że w okolicach łuku triumfalnego zawsze niemiłosiernie wieje (znajduje się on na niewielkim podwyższeniu). W okolicy zazwyczaj sporo jest turystów, którzy wysypują się z podjeżdżających tu autokarów i strzelają selfie na potęgę (też mam selfie z łukiem triumfalnym, to chyba oczywiste).

2.JPG

W parku znaleźć można sporo rzeźb, dziwnych i mniej dziwnych. Psa z Ulm (nie mam pojęcia, czemu tak się nazywa) zaliczam do kategorii mniej dziwnych.

6

W parku znajduje się największy i najstarszy meczet w Brukseli. Zaraz obok łuku triumfalnego znajdziemy także zagłębie muzeów: Królewskie Muzea Sztuki i Historii, wystawę Autoworld (można tam obejrzeć około 300 pojazdów, które ukazują historię samochodów), a także Królewskie Muzeum Armii  i Historii Wojskowości. Oczywiście w żadnym z tych muzeów jeszcze nie byłam, ale kiedyś może do któregoś dotrę. Może.

98

Park jest naprawdę rozległy, a przy tym bardzo zadbany. Jeśli chcecie popaść w kompleksy, poczuć się jak śmierdzące lenie, i upewnić się w przekonaniu, że jesteście starzy i schorowani, powinniście przyjść tu rano albo po południu. Ujrzycie tabuny ludzi, którzy biegają w kółko, dbają o formę, a do tego jeszcze się przy tym uśmiechają. I nie są to wyłącznie ludzie młodzi. Moda na bieganie ogarnęła także Polskę, ale w Parku Pięćdziesięciolecia zapalonych biegaczy jest chyba więcej, niż w jakimkolwiek parku warszawskim.

3.JPG

I na zakończenie moja ckliwa, osobista historia, którą już się z Wami dzieliłam. Park Pięćdziesięciolecia jest dla mnie szczególny także dlatego, że odwiedziłam go w marcu 2016 roku, kiedy przyleciałam z koleżanką do Brukseli na 3 dni w celach czysto turystycznych. Spacerowałyśmy sobie, próbując lekceważyć marcowy chłód (no dobra, powiem wprost: było zimno jak w psiarni), mijałyśmy biegających ludzi i wtedy właśnie zrobiłam zdjęcie Avenue de Tervuerenszerokiej arterii, która odchodzi od parku. Nie mogłam mieć oczywiście pojęcia, że pół roku później będę mieszkać przy tej ulicy. Nie podejrzewałam nawet, że przeprowadzę się do Brukseli. Ot, taka tam niespodzianka.


2. Place du Jeu de Balle (plac Gry w Bule)

To miejsce obowiązkowe dla amatorów wszelkich staroci, zwanych także antykami. Znaleźć tu można wszystko – od mebli, poprzez stare płyty, gazety i książki, rzeźby i statuetki, obrazy, dywany, aż po ubrania na każdą porę roku. To największy targ staroci w Brukseli. Działa nieprzerwanie od roku 1640, obecnie codziennie w godz. 7:00-14.00.

123

Dawniej miejsce to nosiło nazwę Vieux Marché, a więc Stary Rynek, dopiero w 19 wieku przemianowano go na Plac Gry w Bule – kojarzycie być może tę grę. Wydaje się średnio interesująca, ale uwierzcie, że potrafi wzbudzić niebywałe emocje 🙂

456

Lojalnie uprzedzam, że w weekendy to miejsce przeżywa prawdziwe oblężenie. Radzę zabrać ze sobą niewiele pieniędzy, żeby przypadkiem nie nakupić za dużo rzeczy, których w zasadzie nie potrzebujemy. W sąsiedztwie placu znajdziemy dużo sklepów z antykami, a także sporo kawiarni i przyjemnych knajpek. Stoi tu także kościół parafialny pw. Niepokalanego Poczęcia. Co roku, w przeddzień Święta Narodowego, a więc 20 lipca odbywa się tu Bal Narodowy. Mam nadzieję, że w tym roku będę miała okazję go obejrzeć.

89



3. Dziwny pomnik – De Vaartkapoen

To dzieło spotkałam oczywiście przypadkiem, a więc musiało być to dobre spotkanie. Pomnik nosi nazwę De Vaartkapoen, co oznacza podobno osobę, która urodziła się w jednej z gmin w rejonie Brukseli – Molenbeek-Saint-Jean. Jeśli źródła nie kłamią, to ten nieszczęśnik walczący z grawitacją jest policjantem, a ten wystający z kanału to jakiś dowcipniś.

1a1b1c

Autor tego dzieła, Tom Frantzen, stworzył także kilka innych instalacji, które (jak dobrze pójdzie) również zaprezentuję Wam na łamach Musu Mozołu.

C.D.N. (mam nadzieję)


ZOBACZ MAPĘ BRUKSELI Z ZAZNACZONYMI MIEJSCAMI

PRZECZYTAJ POZOSTAŁE BELGIJSKIE WPISY

7 myśli na temat “Bruksela chaotycznie i subiektywnie: część 1

  1. Muzeum Wojskowości bardzo polecam – wstęp gratis, a ekspozycja jest bardzo ciekawa. Zawsze, gdy jestem w Brukseli, to gnam do muzeum – zawsze jest coś nowego. A muzeum samochodowego nie zwiedziłem, jakoś to płatne wejście mnie zniechęca 😉

Dodaj komentarz