Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy

do-zmn_mont-chetif

Tej góry w ogóle nie było w planie, ale jej zuchwałość sprawiła, że nie mogłyśmy przejść obok niej obojętnie. Przyjechałyśmy do Courmayeur odwiedzić Mont Blanca, a tymczasem okazało się, że Mont Blanca nie widać, bo zasłania go Mont Chétif. Nie potrzebowałyśmy lepszej zachęty, żeby wdrapać się na na ten szczyt. W nagrodę otrzymałyśmy piękną panoramę całego masywu. Drogi Mont Chétifie, stwierdzam, że sporo zyskujesz przy bliższym poznaniu.

Czytaj dalej „Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy”

Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca

_images_do_zmn_mont_blanc1

Już pierwszego dnia naszego trekkingu padło pytanie: no dobrze, ale gdzie jest ten cały Mont Blanc? Z pomocą uczynnych (i zorientowanych) turystów udało nam się go namierzyć na horyzoncie. Dwa pierwsze dni wyjazdu poświęciłyśmy na dyskretną obserwację wielkiej Białej Góry z różnych miejscowości i perspektyw, ale trzeciego dnia postanowiłyśmy w końcu złożyć mu wizytę. Oczywiście jedynie w takim zakresie, w jakim człowiek, który o rakach i czekanach czytał tylko w książkach, może zbliżyć się do takiej górki. A więc, drogi Mont Blancu, jedziemy do ciebie kolejką!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca”

Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii

_images_do_mniejsz_kozice1

Po raz pierwszy zdanie: „Jedźmy w Alpy” padło w listopadzie 2015 r., tak to przynajmniej zapamiętałyśmy. Zaczynała się straszna zima, o 16.00 zapadała noc polarna. To najlepsze warunki do planowania przyszłorocznych wyjazdów. Nie wiedziałyśmy jeszcze gdzie ani jak, ale byłyśmy pewne, że pojedziemy. Dolinę Aosty wymyśliła Monika, ja przecież mogę jechać wszędzie. No i pojechałyśmy, bo w kwestii wyjazdów nigdy nie rzucamy słów na wiatr!

Czytaj dalej „Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii”

Gruzja: Kazbegi z widokiem na Kazbek

_images_do_pomniejszenia1

Na deser zostawiłam sobie wpis o gruzińskiej ikonie – klasztorze Cminda Sameba, położonym u stóp Kazbeku. Góra była dla nas wyjątkowo łaskawa i nie schowała się za chmurami, co oczywiście wykorzystałam, robiąc jakieś pół miliona zdjęć. Zapraszam do Kazbegi, małej mieściny z widokiem na wielką górę!

Czytaj dalej „Gruzja: Kazbegi z widokiem na Kazbek”

Tatry: mozół na Świnicy

swin_male

Świnica to szczyt, do którego przymierzałam się już kilkukrotnie, ale zawsze zwyciężała inna opcja. Tym razem zapadła nieodwołalna decyzja i ruszyliśmy na górę we trójkę: ja, moja siostra i wiernie jej towarzyszący lęk wysokości. W komplecie udało nam się zameldować na szczycie, na którym nie posiedzieliśmy jednak zbyt długo, bo lęk kazał schodzić w doliny i nie było z nim dyskusji.

Czytaj dalej „Tatry: mozół na Świnicy”

Tatry: Rysy od strony słowackiej – dlaczego jest pod górę?

rysy_male

Zacznijmy od tego, że prognozy okołopogodowe nie były dobre. Nie były nawet umiarkowane. Mówiąc wprost – były złe. Doskonaląc umiejętność zaklinania pogody postanowiłyśmy jednak spróbować wleźć na Rysy. Było warto, bo mgła na wysokości 2 500 m.n.p.m. wygląda zupełnie inaczej niż na nizinach!

Czytaj dalej „Tatry: Rysy od strony słowackiej – dlaczego jest pod górę?”

Tatry: Czerwona Ławka bez miejsc siedzących

_images_lez_po_drabince1

Ani to czerwone, ani ławki specjalnie nie przypomina… Legendy na jej temat krążą niesamowite: że okrutna ekspozycja, długie łańcuchy, najtrudniejszy słowacki szlak i w ogóle jeden wielki dramat. Wiadomo, że ocena trudności szlaku jest bardzo subiektywna, ale chyba jednak nie jest aż tak źle.

Czytaj dalej „Tatry: Czerwona Ławka bez miejsc siedzących”

Chorwacja: w Królestwie Dynarskiego Krasu

Już od dawna chodził za mną pomysł, żeby wybrać się na trekking w jakieś europejskie górki. Jako że mój urlop jest cenniejszy niż złoto, chciałam wpasować się w długi weekend bożociałowy. Tym sposobem trafiłam na ofertę trekingu w Chorwacji, w górach Velebit. Nie będę ściemniać, że słyszałam wcześniej o takim paśmie (nie wiem jak to możliwe, ale lekcje geografii nigdy mnie specjalnie nie interesowały. Teraz geografia byłaby moim ulubionym przedmiotem…).

Czytaj dalej „Chorwacja: w Królestwie Dynarskiego Krasu”

Korona Gór Polski: w poszukiwaniu Wysokiej Kopy

wysoka_kopa_mala

Jeśli przed majówką o Karkonoszach wiedziałam niewiele, to o Górach Izerskich nie wiedziałam nic, poza tym, że są strasznie daleko i ich najwyższym szczytem jest Wysoka Kopa. Wiedziałam też, że nie prowadzi na nią znakowany szlak, dlatego intuicyjnie przeczuwałam, że będzie ciekawie. Doświadczenia w gubieniu szlaku nie brakuje ani mi ani mojej koleżance, ale skoro nie ma szlaku, to czy można się zgubić? Otóż można.

Czytaj dalej „Korona Gór Polski: w poszukiwaniu Wysokiej Kopy”

Korona Gór Polski: Śnieżka i okolice

_images_do_zmn1

Do maja 2016 r. moja wiedza na temat Karkonoszy ograniczała się mniej więcej do tego: gdzieś tam są, razem ze Śnieżką, jakimiś Śnieżnymi Kotłami i schroniskiem Samotnia. Majowy wyjazd w Góry Izerskie i Karkonosze wiele zmienił. Teraz znam już więcej nazw i nawet umiem wskazać je na mapie 🙂

Czytaj dalej „Korona Gór Polski: Śnieżka i okolice”