Korona Gór Polski: w poszukiwaniu Wysokiej Kopy

wysoka_kopa_mala

Jeśli przed majówką o Karkonoszach wiedziałam niewiele, to o Górach Izerskich nie wiedziałam nic, poza tym, że są strasznie daleko i ich najwyższym szczytem jest Wysoka Kopa. Wiedziałam też, że nie prowadzi na nią znakowany szlak, dlatego intuicyjnie przeczuwałam, że będzie ciekawie. Doświadczenia w gubieniu szlaku nie brakuje ani mi ani mojej koleżance, ale skoro nie ma szlaku, to czy można się zgubić? Otóż można.

Naszą zabawę zaczynamy o 10 rano w Świeradowie-Zdrojubardzo przyjemnym uzdrowisku z bardzo niedobrą wodą leczniczą. Robimy ostatnie zakupy (Monika kupuje rękawiczki, co okazało się dobrym pomysłem), a sprzedawca zapewnia nas, że pogoda przez najbliższe dni będzie wyśmienita. Bardzo chcemy mu wierzyć.

Czas ruszać w górę. Plan obejmuje 2 dni łażenia po Górach Izerskich, co ma być rozgrzewką przed Karkonoszami. Wybieramy czerwony szlak i rozpoczynamy mozolne (naprawdę mozolne) podejście na Stóg Izerski. A co do czerwonego szlaku…

Szlak Orłowicza

W Świeradowie ma swój początek Czerwony Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza. Szlak ten ma 440 km i prowadzi przez Sudety aż do Prudnika. Na razie przejdziemy tylko kawałek tej drogi. Gdyby jednak 440 km nie umęczyło kogoś wystarczająco, zawsze jest jeszcze europejski szlak E3 Atlantyk-Morze Czarne, który też przebiega w okolicy. Ma ok. 7 500 km, kto chętny?

Docieramy w końcu do schroniska na Stogu Izerskim i spotykamy tam ludzkie tłumy. Przyczyna takiego zagęszczenia turystów jest prosta – kolej gondolowa. Jednak przy zdobywaniu Korony Gór Polski korzystanie z wyciągów to jak doping, nie ma lekko 🙂

Może ktoś wie, czy ten jegomość wiszący na drzewie to Liczyrzepa? W różnych miejscach spotykałyśmy jego podobiznę i zastanawiam się, czy chodzi tu o tę postać z legend.

Idziemy przez Polanę Izerską do Chatki Górzystów. Trasę urozmaicają nam błoto, śnieg i kałuże, czasem trzeba ostro kombinować, żeby wyjść z tego suchą stopą. Zbliżamy się do Hali Izerskiej, która jest polskim biegunem zimna. Dobrze, że kiedy tam byłyśmy, nie wiedziałyśmy, że panuje tu klimat subalpejski (mam przewodnik, to jestem mądra). Hala znajduje się na wysokości ok. 850 m.n.p.m., a średnie temperatury, jakie tu panują, w innych polskich górach występują ok. 500 m. wyżej. Niewiedza to błogosławieństwo, nam jest ciepło, więc rozkładamy się na hali i leżymy w słońcu przez godzinę. Potem słońce chowa się za chmurą i natychmiast robi się zimno.

Chatka Górzystów zasługuje oczywiście na kilka słów. Przed II wojną światową w budynku tym mieściła się szkoła. To miejsce z duszą, bez wygód (chyba nawet bez prądu), za to ze wspaniałą atmosferą i (podobno) genialnymi naleśnikami. Niestety nie dane było nam spróbować tego mitycznego specjału (o naleśnikach w Chatce Górzystów słyszałam z kilku źródeł), gdyż można było je zamawiać dopiero od 17.00. Ale zupa też dała radę 🙂

W towarzystwie rzeczki Izery zmierzamy do stacji turystycznej Orle, gdzie nocujemy.

Kolejnego dnia wstajemy po 6, bo przed nami długa droga z finiszem na Szrenicy. Na razie jednak idziemy przez Jakuszyce, Rozdroże pod Cichą Równią i Rozdroże pod Izerskimi Garbami wprost na Wysoką Kopę.

Trzeba wzmóc czujność, bo od czerwonego szlaku powinna odchodzić ścieżka wiodąca na nasz szczyt. Jest wiata, za którą znajdujemy coś na kształt ścieżki, ale co potem? Kierując się żelaznymi zasadami logiki, podejrzewamy, że szczyt powinien być w najwyższym miejscu.

Po półgodzinnym brodzeniu w błocie znajdujemy co trzeba! Jest szczyt, tabliczka, muszą być więc i zdjęcia.

Kiedy wracamy do czerwonego szlaku, zaczynają pojawiać się turyści (wcześniej ich nie było, bo po co). Możemy więc z miną znawców instruować, którędy na szczyt. Nikt nie musi przecież wiedzieć, że zanim same na niego dotarłyśmy, zwiedziłyśmy ładny kawał okolicy. Teraz powinno być już łatwiej, niebieskim szlakiem kierujemy się do Szklarskiej Poręby.

Nasza izerska część misji została wypełniona. Zdobyłyśmy Wysoką Kopę, mój 16 szczyt z KGP. Góry Izerskie pozostawią po sobie dobre wrażenie 🙂 Bardzo przyjemne, widokowe trasy, bez morderczych podejść i zejść i bez nawału turystów, nawet w weekend majowy. Zapamiętam też na pewno licznych rowerzystów, którzy ku mojemu przerażeniu jeździli sobie z uśmiechem na ustach po okolicznych wzniesieniach. A my mamy teraz kolejny cel – Szrenicę. Jak na nią wlazłyśmy i co działo się potem można przeczytać tu.

karkonosze.JPG

mountains-378363_1280

PASMO: Góry Izerskie
SZCZYT: Wysoka Kopa
WYSOKOŚĆ: 1126 m.n.p.m.
ATAK SZCZYTOWY: 01.05.2016 r.
BASE CAMP: stacja turystyczna Orle
POCZĄTEK SZLAKU: stacja turystyczna Orle

Był to mój 16 z 28 szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski

5 myśli na temat “Korona Gór Polski: w poszukiwaniu Wysokiej Kopy

  1. Świetny opis a w Chatce Górzystów jak słychać bez zmian – obiad wyżarli a naleśniki z noclegiem albo po 17-tej.
    Taki klimatyczny folklor – ot i szkoda bo miejsce jest cudne

  2. Ten wpis mnie zainspirował, by sprawdzić mój stan KGP. I jeszcze mi trochę brakuje, bo na mojej liście brakuje Skopca, Łysicy, Czupla, Wysokiej Kopy właśnie i Orlicy, czyli mam 23? Abstrahując od mojej oceny metodologii tworzenia Korony.
    Życzę dalszego zaangażowania w realizację górskich celów 🙂

  3. Pamiętam jak sam atakowałem i szukałem potem szczytu:) Bez mapy, bez GPS, jedynie z info które gdzieś wynalazłem na necie: „skręcić ze szlaku na sypiący się most”. Znalazłem taki most, ale ile potem po tej drzewiastej polanie szukałem samego szczytu to hoho 🙂

    Pozdrawiam
    http://www.sebazwiedza.pl

  4. Nie myślałam że w tym mieście jest tak fajnie. Chyba się tam wybiorę! Sama lubię podróżować przez te pół roku byłam już w 6 miastach na weekendy. Uwielbiam takie posty, pokazujące naszą piękną Polskę 🙂 Mam nadzieję na większą liczbę takich postów.

Dodaj komentarz