Gandawa to pierwsze miasto, jakie odwiedziłam podczas mojej Wielkiej Belgijskiej Emigracji (poza Brukselą oczywiście, która przez najbliższe 10 miesięcy będzie moim domem). Było pięknie, smacznie, klimatycznie. Trochę średniowiecznie, trochę bajkowo, a także kompletnie niezrozumiale – język flamandzki to uroczy, melodyjny bełkot. Zapraszam, zachęcam, polecam!
Kategoria: Doliny
Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy
Tej góry w ogóle nie było w planie, ale jej zuchwałość sprawiła, że nie mogłyśmy przejść obok niej obojętnie. Przyjechałyśmy do Courmayeur odwiedzić Mont Blanca, a tymczasem okazało się, że Mont Blanca nie widać, bo zasłania go Mont Chétif. Nie potrzebowałyśmy lepszej zachęty, żeby wdrapać się na na ten szczyt. W nagrodę otrzymałyśmy piękną panoramę całego masywu. Drogi Mont Chétifie, stwierdzam, że sporo zyskujesz przy bliższym poznaniu.
Czytaj dalej „Dolina Aosty: Mont Chétif – po prostu to zrobiłyśmy”
Dolina Aosty: odwiedziny u Mont Blanca
Już pierwszego dnia naszego trekkingu padło pytanie: no dobrze, ale gdzie jest ten cały Mont Blanc? Z pomocą uczynnych (i zorientowanych) turystów udało nam się go namierzyć na horyzoncie. Dwa pierwsze dni wyjazdu poświęciłyśmy na dyskretną obserwację wielkiej Białej Góry z różnych miejscowości i perspektyw, ale trzeciego dnia postanowiłyśmy w końcu złożyć mu wizytę. Oczywiście jedynie w takim zakresie, w jakim człowiek, który o rakach i czekanach czytał tylko w książkach, może zbliżyć się do takiej górki. A więc, drogi Mont Blancu, jedziemy do ciebie kolejką!
Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii

Po raz pierwszy zdanie: „Jedźmy w Alpy” padło w listopadzie 2015 r., tak to przynajmniej zapamiętałyśmy. Zaczynała się straszna zima, o 16.00 zapadała noc polarna. To najlepsze warunki do planowania przyszłorocznych wyjazdów. Nie wiedziałyśmy jeszcze gdzie ani jak, ale byłyśmy pewne, że pojedziemy. Dolinę Aosty wymyśliła Monika, ja przecież mogę jechać wszędzie. No i pojechałyśmy, bo w kwestii wyjazdów nigdy nie rzucamy słów na wiatr!
Czytaj dalej „Dolina Aosty: pierwszy trekking w stanie euforii”
Gruzja: Kazbegi z widokiem na Kazbek

Na deser zostawiłam sobie wpis o gruzińskiej ikonie – klasztorze Cminda Sameba, położonym u stóp Kazbeku. Góra była dla nas wyjątkowo łaskawa i nie schowała się za chmurami, co oczywiście wykorzystałam, robiąc jakieś pół miliona zdjęć. Zapraszam do Kazbegi, małej mieściny z widokiem na wielką górę!
Gruzja: Batumi, ech Batumi…

Mam problem z tym Batumi. Jestem raczej z tych, którzy cenią sobie ciszę i spokój, tymczasem Batumi oferuje migające neony, szalone, przedziwne konstrukcje architektoniczne oraz sporo kiczu połączonego mniej lub bardziej harmonijnie z socrealistyczną zabudową. Dziwna to mieszanka, na szczęście zachody słońca zawsze są piękne.
Gruzja: „adin czas” w Wardzi

– Czy to daleko?
– Niedaleko, niedaleko!
Godzinę później, kiedy nadal jechałyśmy gruzińskimi bezdrożami, rozważałyśmy trzy możliwe opcje: albo nas uprowadzili i wiozą nas do Turcji, albo źle zrozumieli i jedziemy do najbardziej zapadłej gruzińskiej dziury, albo kierowca jest tu pierwszy raz w życiu i sam nie wie gdzie jedzie. Byłyśmy gotowe pokornie przyjąć każdy z tych trzech scenariuszy. Okazało się to jednak zbędne, bo oto wyłonił się przed nami cel podróży – niesamowite, wykute w skale miasto Wardzia.
Gruzja: z Kutaisi do Tbilisi prawie prywatnym samolotem

Chwilowo nie stać mnie na zakup prywatnego samolotu, ale na jego namiastkę szczęśliwie wystarczyło. Zafundowałyśmy sobie miłą odmianę od klimatycznych marszrutek i odcinek z Kutaisi do Tbilisi pokonałyśmy samolotem Vanilla Sky. Okazało się, że nie trzeba sprzedawać nerki, aby móc podziwiać piękne gruzińskie krajobrazy z pokładu małego samolotu.
Czytaj dalej „Gruzja: z Kutaisi do Tbilisi prawie prywatnym samolotem”
Gruzja: Uszguli -jaki piękny koniec świata!

Jedziesz do Gruzji? Możesz nie zobaczyć niczego, ale do Uszguli musisz pojechać! Takie wytyczne dostałam przed wyjazdem od mojej koleżanki, która jest bardziej obeznana w gruzińskiej tematyce. W przewodnikach piszą, że to najwyżej położona stała osada w Europie. Nie wiem, czy to prawda, wiem natomiast, że to po prostu piękne miejsce na ziemi. Zapewniam, że już sam dojazd do Uszguli dostarcza niezapomnieniach wrażeń…
Gruzja: Mestia – Szwajcaria Kaukazu

Mówili mi, że tytuł musi być chwytliwy, więc robię co mogę. Skoro jednak udało mi się już przykuć waszą uwagę, to spokojnie mogę napisać, że gruzińska Mestia nie potrzebuje żadnych wydumanych porównań, bo broni się sama. To stolica górskiego regionu Swanetia, absolutnie wyjątkowe miasteczko położone malowniczo wśród ośnieżonych szczytów Kaukazu. Mój pierwszy kontakt z Gruzją był więc naprawdę efektowny.


