Trochę Rumunii to zawsze dobry pomysł, zwłaszcza jeśli to „trochę” obejmuje również góry. W tym przypadku Góry Fogaraskie, najwyższe pasmo Rumunii. Tym razem, wyjątkowo, skupię się nie na górach, ale drodze przez nie poprowadzonej. Panie i Panowie, przed Wami Szosa Transfogaraska!
Autor: musmozolu
Izrael: historia pewnego zdjęcia

Bez wykąpania się w Morzu Martwym nie wyjechałabym z Izraela. A ściślej mówiąc – bez zdjęcia z gazetą, którą czytam zrelaksowana, unosząc się na powierzchni gęstej, słonej wody. To był taki cel numer 1 na ten wyjazd. I cóż, mission accomplished!
Szalom. Co przeczytać przed wyjazdem do Izraela?

Mniej więcej rok temu o tej porze spotkałam się z moją koleżanką K., która poinformowała mnie, że jadę z nią i z jej znajomymi do Izraela. Właśnie tak to zapamiętałam, to nie było pytanie, tylko krótka informacja. Postawiona w takiej sytuacji, nie miałam wyjścia.
Czytaj dalej „Szalom. Co przeczytać przed wyjazdem do Izraela?”
Il treno è cancellato. Ci scusiamo per il disagio.

Wpis dotyczy wyprawy z grudnia 2014 r. Moja pamięć desperacko stara się być niezawodna, jak dotąd bez skutku. Jest całkiem prawdopodobne, że cała akcja przebiegała inaczej. Być może to wcale nie były Włochy. Kto wie, czy w ogóle była jakaś wyprawa?
Zaczęło się tak, jak się zwykle zaczyna. O, patrz, są tanie bilety do Bolonii. Nie byłyśmy jeszcze w Bolonii. Nie może tak być. Czyli trzeba lecieć. W planie były świąteczne jarmarki, bolońskie choinki i wizyta w Pistoi, uroczym włoskim miasteczku, w którym Eddie Vedder i Pearl Jam szaleli w 2006 r. i już dawno temu obiecałyśmy sobie, że kiedyś tam pojedziemy, gdziekolwiek to jest.
Czytaj dalej „Il treno è cancellato. Ci scusiamo per il disagio.”
Korona Gór Polski: Ludojady na Lubomirze, mus mozołu ma się dobrze

Wpis dotyczy wyprawy z października 2014 r. Moja pamięć desperacko stara się być niezawodna, jak dotąd bez skutku. Jest całkiem prawdopodobne, że cała akcja przebiegała inaczej. Być może to wcale nie był Lubomir. Kto wie, czy w ogóle była jakaś wyprawa?
Tym razem mus mozołu zagnał mnie i moją siostrę w Beskid Wyspowy i kazał zdobywać Lubomir (choć uznawany jest on za najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego). Nie czas jednak na topograficzno-klasyfikacyjne spory, gdy góra czeka na zdobycie.
Czytaj dalej „Korona Gór Polski: Ludojady na Lubomirze, mus mozołu ma się dobrze”
Mus mozołu czyli imperatyw znoju

To w sumie bardzo proste. Chodzi o to, że nie może być za łatwo. Trzeba się sponiewierać, upodlić, umordować jak zwierz. Zadyszeć, zasapać, umrzeć z kilkanaście razy. Obiecać sobie, że już nigdy więcej, że następnym razem człowiek zastanowi się 10 razy zanim zaplanuje trasę, bo z perspektywy kanapy każda trasa dziwnym sposobem wydaje się do przejścia, i to bez większych problemów.
Nie ma, że boli, trzeba iść, jechać, lecieć. Kiedy człowieka dopada mus mozołu, trzeba ruszać. Nieważne, czy będą to polskie góry, czy zagraniczny wojaż, pewne jest jedno – lekko nie będzie. Z musem mozołu nie ma żartów!