Tatry: z wizytą na Zawracie

_images_tabliczka_do_zmn1

Pora sięgnąć do górskich archiwów. Rok 2013, lipiec, Zakopane, godzina czwarta rano. Dzwonek budzika. Żart jakiś chyba? Ach, no tak. Przecież Zawrat czeka. No nic, trzeba ruszyć zwłoki i iść. Wszak pójdziesz bo iść musisz, bo cię los do marszu zmusił. No to idę, hej Zawracie, wpadnę dziś z wizytą! Tylko to trochę potrwa, bo droga do ciebie daleka.

Zawrat to jedna z najsłynniejszych tatrzańskich przełęczy. Dla mnie i dla mojej siostry to także pierwsze zetknięcie z łańcuchami na szlaku, więc są emocje, a jakże! W planie jest wejście od strony Doliny Gąsienicowej i zejście do Pięciu Stawów. Brzmi nieźle. Zanim jednak dotrzemy na Halę Gąsienicową, czeka nas powitanie słońca w Dolinie Jaworzynki, bo taki wariant drogi wybrałyśmy.

Dolina Jaworzynki.JPG

Szlak żółty, wiodący przez dolinę Jaworzynki, jest początkowo bardzo łagodny i przyjemny. Ale nie po to jadę w góry, żeby iść po płaskim: w końcówce pojawia się strome podejście, mam co chciałam. Wczołgujemy się na przełęcz między Kopami i tam regulujemy tętno.

Przełęcz między Kopami

A potem to już tylko Hala Gąsienicowa z cudowną panoramą: witamy Świnicę i Kościelca, dzień dobry!

HalaHala 2

I oczywiście sesja nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Zajmuje on piąte miejsce pod względem pojemności wśród tatrzańskich jezior. Ja mogłabym bez wahania przyznać mu miejsce pierwsze:

Mijamy staw i drepczemy ko kamieniach. Okolica staje się mniej przyjazna, zieleni coraz mniej. Podziwiamy kolejny staw – nie dość, że mały, to jeszcze Zmarzły. Biedactwo jest zamarznięte przez większą część roku. W lipcu Zmarzły Staw postanowił się jednak rozmrozić.

Zmarzły Staww górę 2

No i końcu się zaczęło. To, na co czekałyśmy i czego się trochę obawiałyśmy – łańcuchy! Nie powiem, że to była bułka z masłem, ale dramatyczne opisy tego szlaku, na które natrafiłam w internecie są chyba trochę przesadzone (przynajmniej przy dobrej pogodzie, nie chciałabym iść tędy w deszczu).

wspinaczkałańcuchwspinaczka 2trochę sniegu

No i w końcu jest! Wychodzimy na przełęcz, najpierw padamy ledwie żywe i powoli dochodzimy do siebie, potem jest czas na zdjęcia i rozpoznawanie szczytów. Jesteśmy mądre, bo mamy ze sobą ściągawkę z tatrzańskimi panoramami.

panorama z zawratu 2panorama z zawratu

Jeszcze tylko zdjęcie z Krywaniem w tle i ruszamy do Doliny Pięciu Stawów niebieskim szlakiem. Zostawiamy z boku Orlą Perć, to jeszcze nie jej czas.

krywań

Szlak niebieski prowadzący do Doliny Pięciu Stawów nie oferuje już takich atrakcji jak podejście od strony Doliny Gąsienicowej. Idziemy po kamiennych stopniach mijając kolejne stawy i rozglądając się dookoła. Nasze myśli krążą już jednak bardziej wokół tego, co zjemy w schronisku…

5 stawów5 stawów 25 stawów 3

Wybór padł na naleśniki. Jak widać, nie tylko wybór padł:

schrosniko

Zejście Doliną Roztoki to już tylko formalność, którą załatwiamy dość sprawnie i pakujemy się do busa do Zakopanego.

Wejście na Zawrat z Doliny Gąsienicowej to jak dotąd moja najbardziej emocjonująca tatrzańska wyprawa. Szlak jest dość wymagający, polecam dokładne zapoznanie się z jego opisem przed wyruszeniem, np. tutaj. A potem to już tylko w górę.

Dodaj komentarz