Kirgiska bajka, czyli kanion Skazka

Mam takie przekonanie, że jeśli coś jest kanionem, to musi wyglądać dobrze. To przekonanie sprawdziło się całkowicie w przypadku kazachskiego kanionu Szaryńskiego. W trakcie pobytu w sąsiednim Kirgistanie postanowiliśmy sprawdzić, czy kirgiski kanion Skazka również zachwyca. Co ustaliliśmy? Czytajcie poniżej.

W kanionie Skazka

„Skazka” po rosyjsku znaczy „bajka”, a my skuszeni obietnicą bajkowych widoków postanowiliśmy odwiedzić ten dość popularny wśród turystów kanion. Skończyliśmy właśnie kilkudniowy trekking w okolicy jeziora Issyk-Kul (któremu poświęcę oddzielny wpis) i spędziliśmy 2 dni Karakole, gdzie skupialiśmy się głównie na praniu i suszeniu ubrań, bo pod koniec naszej górskiej przygody pogoda potraktowała nas dość bezwzględnie, zsyłając nam na głowy ulewę. Trzeciego dnia w końcu wyszło słońce i postanowiliśmy ruszyć na spotkanie z kanionem.

Planujesz wyjazd do Kirgistanu? Chcesz poczytać o konnym mozole pod Pikiem Lenina? Pozostałe wpisy dotyczące Kirgistanu znajdziesz TUTAJ.

Kanion Skazka położony jest na południowym wybrzeżu jeziora Issyk Kul. Z Karakolu można dojechać tam marszrutką, która odjeżdża z Dworca Południowego (ul. Toktogula) – koszt 200 somów/os, ok. 11 zł. Kiedy dotarliśmy do miejsca odjazdu busów, okazało się, że jesteśmy jednymi z pierwszych pasażerów, więc musieliśmy poczekać, aż busik się zapełni. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że pan kierowca był kiedyś w Polsce, a starsza pani z siedzenia obok opowiedziała nam historię swojego życia, z której (bardzo ubolewam!) niewiele jednak zrozumiałam. W końcu ruszyliśmy. Do pokonania mieliśmy jakieś 100 kilometrów, więc po niecałych 2 godzinach kierowca zatrzymał się i wysadził nas trochę w środku niczego. Po prawej stronie jezioro Issyk Kul, po lewej jakieś niespecjalnie przyjazne pustkowie. Jesteśmy w domu!

W stronę kanionu.

Wrzuciliśmy plecaki na grzbiety i ruszyliśmy powoli piaszczystą drogą, na której od czasu do czasu mijały nas samochody. Szczęśliwie dzikie upały, które znaliśmy z Biszkeku, nad jeziorem Issyk Kul tracą swoją morderczą moc, więc mimo pustynnego krajobrazu nie umieraliśmy z gorąca. Dotarliśmy do szlabanu i budki, w której uiściliśmy opłatę za wstęp (50 somów/os., ok. 2,80 zł) i tym samym oficjalnie znaleźliśmy się w bajce!

Niestety nie byliśmy w niej sami. Kanion Skazka to popularne miejsce wśród samych Kirgizów, a przede wszystkim – wśród turystów. Przyjeżdżają tu całe wycieczki, więc trzeba liczyć się z towarzystwem innych. Moja aspołeczna natura nie była pocieszona, dlatego postanowiliśmy zapuścić się nieco dalej w kanion, tak aby dotrzeć do bardziej odludnego miejsca. Zostawiliśmy plecaki w bezpiecznym miejscu i rozpoczęliśmy eksplorację. Łaziliśmy po skałach, odpoczywaliśmy w cieniu, cieszyliśmy oczy pustynnym, skalistym krajobrazem. W oddali migotał błękit jeziora Issyk Kul, które wyglądało zupełnie jak morze. Skały zachwycały kolorami – w niektórych miejscach wydawały się czerwone, to znowu bardziej pomarańczowe albo żółte.

W kanionie nie ma żadnych szlaków – można po nim spacerować do woli, zapuszczać się w różne zakamarki, podziwiając wymyślne formacje skalne. Nie znajdziecie tu żadnych sklepów ani noclegów do wynajęcia (w przeciwieństwie do kazachskiego kanionu Szaryńskiego), jest za to czysta, piękna przyroda. Kanion Skazka to miejsce, w którym można spędzić cały dzień, ale jeśli wpadniecie tylko na godzinę, też nie będziecie żałować.

Od początku planowaliśmy, że będziemy tu nocować w namiocie. Nie wiedzieliśmy tylko, czy rozbijemy obozowisko w samym kanionie, czy też przeniesiemy się nad brzeg jeziora Issyk Kul. Zwyciężyła wizja wschodu słońca nad jeziorem, dlatego też po południu, kiedy już nasyciliśmy się mozołami w kanionie, ruszyliśmy w stronę drogi, do miejsca, w którym wysiedliśmy z marszrutki. Przeszliśmy na drugą stronę drogi i znaleźliśmy się w innej bajce – błękit jeziora, daleko w oddali ośnieżone szczyty. Zostajemy tu na noc! Połowa z nas w przypływie euforii postanowiła nawet wykąpać się w jeziorze. Ja uznałam, że zamoczenie stóp w tej lodowatej wodzie będzie wystarczającym aktem heroizmu z mojej strony.

Świat kocha mozół i ta noc stanowiła niezbity dowód potwierdzający tę tezę. Wieczorem chmury zasnuły niebo, zrobiło się zimno, a w nocy spadł deszcz. W oddali słyszałam pomruki burzy, ale to wszystko i tak było niczym w porównaniu z tym, co działo się w moim żołądku. Niestety okazało się, że wspaniała skądinąd kuchnia kirgiska nie do końca mi służy, a mój układ pokarmowy postanowił zbuntować się właśnie tej nocy. I choć czułam się jak zwłoki wyłażąc co chwila z namiotu pod krzaczek, w środku nocy, w środku niczego, w strugach deszczu i przy akompaniamencie burzy, to wierzcie mi, że w jakiś przedziwny sposób miałam wyśmienity humor. Wiedziałam, że będę tę noc wspominać ze śmiechem i dokładnie tak jest!

Następnego dnia rano jeszcze kropiło, ale wiedzieliśmy, że nie możemy zostać długo na tym pięknym skądinąd odludziu. Przyczyna była prosta – zaczynało brakować nam chusteczek higienicznych i papieru toaletowego 🙂 Kończyły się też zapasy wody, więc podeszliśmy do głównej drogi w celu złapania stopa, marszrutki lub czegokolwiek innego, co podrzuciłoby nas w okolice Bałykczy. Stopa złapaliśmy dość szybko, kierowca częstował nas jabłkami (to właśnie to, czego potrzebował mój żołądek), a także wychwalał Stalina i oburzał się, że w Polsce zburzono radzieckie pomniki. Przy okazji prawie zorganizował nam wycieczkę nad jezioro Song Kol, dzwoniąc w różne miejsca i negocjując jakieś stawki, choć wyraźnie prosiliśmy tylko o podwózkę do Bałykczy. Szczęśliwie kierowca w końcu odpuścił, podrzucił nas na miejsce i zgodnie z umową zapłaciliśmy mu po 200 somów. Tutaj rozpoczął się kolejny etap naszej kirgiskiej przygody – wizyta nad jeziorem Song Kol, o której przeczytacie w oddzielnym wpisie.


Jeśli planujecie wyjazd do Kirgistanu to jest spora szansa, że dotrzecie nad jezioro Issyk Kul. A jeśli już tam będziecie, to nie oszukujcie się – zajrzycie do kanionu Skazka. Obstawiam, że nie będziecie żałować. Kaniony obronią się zawsze i wszędzie! Mus Mozołu jest na tak!

A może chcesz poczytać o innych kanionach? Kanion Szaryński z Kazachstanu i Kanion Matka z Macedonii polecają się miłośnikom mozołu!

W kirgiskim mozole wspierała nas Chiruca i jej buty, które dzielnie radziły sobie w każdych warunkach. PRZECZYTAJ recenzję butów Telma GTX Chiruca (model damski)

Dodaj komentarz