Breda, najbardziej polskie miasto Holandii

Breda – jeśli wierzyć internetom, to jedno z najładniejszych miast Holandii. Położone w Północnej Brabancji, ponad 180-tysięczne miasto od razu wydało mi się po prostu fajne. Być może nie bez znaczenia był fakt, że do Bredy dotarliśmy zaraz po odwiedzeniu najniższego punktu Holandii (czyli takiego pomnika na polu przy autostradzie), a w porównaniu z tym wszystko wydaje się fajne. Postaram się jednak przedstawić kilka subiektywnych dowodów potwierdzających fajność tego miasta.

No więc – dlaczego Breda to fajne miasto?

Breda jest fajna, bo ma piękny rynek z gotyckim kościołem

Uważam, że każde szanujące się miasto powinno mieć porządny rynek nad którym góruje gotycki kościół ze strzelistą wieżą. Breda szanuje się wybitnie, bo kościół Grote Kerk ze swoją prawie 100-metrową wieżą wygląda naprawdę dostojnie. Rynek otoczony jest ładnymi kamienicami pełnymi pubów, kawiarni i restauracji. Tu jest życie!

1. kościół
Wieża kościoła Grote Kerk
2. kościół 2
Kościół i jedna z wielu knajp znajdujących się na rynku. Coś dla ducha, coś dla ciała.
3. kawiarnia
Pub na rynku w Bredzie
Breda jest fajna, bo tu jest życie!

Na jednej ze stron internetowych znalazłam informację, że Breda to drugie w kolejności holenderskie miasto pod względem ilości pubów przypadających na jednego mieszkańca. Kawiarni, restauracji i innych przybytków gastronomicznych również tu nie brakuje. W słoneczne, względnie ciepłe marcowe południe sporo osób wygrzewało się przed knajpami, popijając kawę lub piwo. Albo jedno i drugie, tak jak my.

4. kawiarnia
Miła kafejka
5. kawiarnia
Holenderskie frytki smakują po prostu jak frytki. Nawet z dodatkiem mięsa wołowego.
6. kawiarnia
Lokalne piwo.
Breda jest fajna, bo ma urokliwy beginaż

Beginaż to miejsce, w którym mieszkały beginki – pobożne kobiety, które z różnych powodów decydowały się na życie we wspólnocie i pomaganie innym. Beginaże powstawały w czasach średniowiecznych, głównie na terenie obecnej Belgii i Holandii (polecam beginaż w Leuven i w Brugii). Beginaż z Bredy jest jednak trochę starszy i pochodzi z XVII wieku. Dziś w tych „osiedlach” mieszczą się np. akademiki, jak w Leuven, lub też zwykłe mieszkania. Nie miałabym nic przeciwko zamieszkaniu w jednym z tych miłych domków z widokiem na całkiem sympatyczny ogród.

7. beginaż
Beginaż w Bredzie – cisza, spokój i słońce.
8. beginaż
Karmnik dla ptaków też się znalazł.
9. beginaż
Beginaż zapewne prezentuje się najlepiej na wiosnę i latem, kiedy kwiaty są w rozkwicie.
10. beginaż
Beginka w beginażu 🙂
Breda jest fajna, bo ma ciekawą historię

Breda uzyskała prawa miejskie w XIII wieku i rosła w siłę, stając się jedną z największych twierdz w Niderlandach. Niestety w XVI wieku rozwój miasta został zatrzymany przez tragiczny pożar, który zniszczył większość zabudowań. W czasie wojny osiemdziesięcioletniej, pod koniec XVI wieku o Bredę toczono zacięte walki z Hiszpanami. Miasto ma w swojej historii dużo więcej wojennych epizodów. Diego Velázquez, hiszpański malarz, stworzył nawet dzieło „Poddanie Bredy”, które miało sławić sukcesy militarne ówczesnej Hiszpanii. Na mocy pokoju westfalskiego, w 1648 roku, miasto przyłączono do Republiki Zjednoczonych Prowincji. W czasie II wojny światowej Breda była pod niemiecką okupacją, a w jej wyzwoleniu kluczową rolę odegrali Polacy.

16. zamek
Zamek w Bredzie z XV wieku, którego właścicielem jest obecnie Królewska Akademia Militarna.
Breda jest fajna, bo to najbardziej polskie miasto Holandii

29 października 1944 roku 1 Dywizja Pancerna dowodzona przez Generała Stanisława Maczka wyzwoliła miasto, a Polacy zostali bardzo entuzjastycznie powitani przez mieszkańców. Dziś w Bredzie znaleźć można liczne polskie ślady, m.in. Polski Honorowy Cmentarz wojskowy z grobami 161 żołnierzy poległych w Holandii (ogólnie w mieście są 3 polskie cmentarze). Znajduje się tu także grób Generała Maczka, który przeżył wojnę i zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany na tym cmentarzu w 1994 roku. W mieście jest ponadto muzeum Generała Maczka, do którego niestety nie dotarłam.

Polecam spacer ulicą Generała Maczka (Generaal Maczekstraat) i „Polską drogą” (Poolseweg). Koniecznie trzeba też odwiedzić polski czołg, który tak naprawdę jest niemiecki. Jest to prezent polskich żołnierzy dla miasta. Nie udało mi się oczywiście odszukać wszystkich polskich śladów w Bredzie, bo trochę ich jest, ale cieszę się, że wkład Polaków w wyzwolenie Bredy nie został zapomniany.

Holandia po II wojnie światowej stała się domem dla kilkuset polskich żołnierzy. Otrzymywali oni honorowe obywatelstwa miast, które wyzwalali. Dziś w Bredzie i innych holenderskich miastach mieszka trzecie pokolenie Polaków.

11. polskie ślady
Ulica Generała Maczka
12. cmentarz
Polski cmentarz wojenny
13. cmentarz
Grób Generała Maczka
14. cmentarz
„Za waszą i naszą wolność”
15. czołg
Selfie z polskim, niemieckim czołgiem
Breda jest fajna, bo ma festiwal rudzielców

Festiwal odbywa się co roku na początku września, jest darmowy i zjeżdżają na niego rudzielce z całego świata.  Może i ja się kiedyś wybiorę? 😉 Szczegóły na stronie internetowej festiwalu.

Breda jest fajna tak po prostu

Bo ma miły park z genialnymi ławeczkami. Bo kury i koguty chodzą luzem po mieście (serio!). Bo kwitną tam krokusy. A tak naprawdę wszystko sprowadza się do jednego – kiedy tam byłam, świeciło słońce, a to w krajach Beneluksu oznacza naprawdę bardzo wiele. Bredę polecam więc śmiało!

17. ławeczka
Moja miejscówka w Bredzie
18. koguty w parku
Koguty w parku
19. park
Park miejski
20. krokusy
Krokusy! Wiosna idzie!
21. więzienie
Więzienie, w którym odbywali karę niemieccy zbrodniarze wojenni
22. tabliczka
Jeśli zapomnisz, w jakim mieście się znajdujesz, wystarczy spojrzeć pod nogi
23. sklep
Po prostu Holandia 🙂
24. kanał
Kanał otaczający stare miasto, w tle zamek
25. knajpa
Knajpa – jeszcze bez klientów 🙂

7 myśli na temat “Breda, najbardziej polskie miasto Holandii

  1. Masz talent 😉 dlaczego? bo należę do grona osób, które Holandii W OGÓLE nie uwzględniają w podróżniczych planach, ale Tobie się udało mnie zaciekawić. Koguty w parku zawsze na plus ha ha ha!

  2. Benelux jest mi kompletnie nieznany, trochę tam zbyt płasko 🙂 Pewnie, jeżeli kiedyś tam pojadę, to wybiorę rower, jako środek transportu…

    1. Oj jest płąsko, dla mnie też za płasko 😉 Rower zdecydowanie sprawdzi się na tych nizinach. Jeśli kiedyś ruszysz rowerem w Beneluks, to ja liczę na szczegółową relację 😉

  3. Jak już będę mobilna – za te sto lat – to się wybiorę, gdyż albowiem historyczne ciekawostki są ciekawe. Może za te sto lat mnie przyjmą jako beginkę i będę miała luz do końca życia? …nie, to się nie ziści, charakter stanie na przeszkodzie. Urzekła mnie prostota grobu generała. I rzeczywiście – dla tej prostoty tam pojadę. Za te sto lat.

Dodaj komentarz